Opinia: Czy moje badania przesiewowe w kierunku raka prostaty przyniosły więcej szkody niż pożytku?

W 2002 roku, w wieku 55 lat, przeszłam pierwsze badanie palpacyjne przez odbyt. Rutynowa kontrola skierowała mnie na 15-letnią ścieżkę, która przekształciła mnie z redaktora medycznego gazety codziennej w Chicago w międzynarodowego orędownika mężczyzn poruszających się po labiryncie raka prostaty niskiego ryzyka. Mój egzamin przebiegł bez zakłóceń. Mój lekarz po wymaganej „falie palca” zauważył: „Twoja prostata jest mała”. Tego dnia nie kwestionowałem również towarzyszącego badania krwi na obecność antygenu specyficznego dla prostaty (PSA), enzymu białkowego, który upłynnia plemniki, aby ułatwić wytrysk. Mój lekarz nie ostrzegł mnie, że ten prosty test umieścił mnie w punkcie zerowym medycznej burzy. Lekarze zaczęli badać poziom PSA w latach 80. XX wieku, aby monitorować zdiagnozowane nowotwory. Na początku lat 90. naukowcy wprowadzili ją do powszechnych badań przesiewowych w celu wykrycia raka prostaty u bezobjawowych mężczyzn. W ciągu dwóch lat od wdrożenia liczba rozpoznawanych przypadków raka prostaty podwoiła się, tworząc „epidemię” wywołaną testami. Amerykańscy mężczyźni z nowotworami o niższym ryzyku poddają się prostatektomii, płacąc wysoką cenę: u 15% do 20% rozwinęło się nietrzymanie moczu, a u 50% do 60% poważne zaburzenia erekcji. Niektórzy lekarze pierwszego kontaktu i urolodzy w innych częściach świata powoli wprowadzali badania PSA ze względu na obawę przed zbyt częstą diagnozą i nadmiernym leczeniem. W 2012 r. na podstawie tych samych obaw amerykańska grupa zadaniowa ds. usług prewencyjnych zaleciła niestosowanie testu PSA jako narzędzia przesiewowego w populacji ogólnej. Debata ta nadal trwa, mimo że przewiduje się, że do 2040 r. liczba nowych przypadków raka prostaty podwoi się. Przewiduje się, że w tym samym okresie liczba zgonów z powodu raka prostaty na całym świecie wzrośnie o 85%. Problem? Ponad połowa mężczyzn leczonych z powodu raka prostaty ma nowotwory „z sekcji zwłok” niskiego ryzyka – ciche guzy, które nigdy nie powodowałyby problemów i zostałyby wykryte jedynie podczas sekcji zwłok. Około 80% 80-latków cierpi na tego typu nowotwory, ale umiera z powodu chorób serca, udarów mózgu, wypadków – prawie wszystkiego, z wyjątkiem raka prostaty. STAT Plus: Od 53 lat informuję o stanie zdrowia prezydentów. Żadne publiczne dowody nie wskazują na to, że lekarze Bidena źle potraktowali test na raka prostaty. Okazuje się, że poziom PSA jest potężnym, ale tępym narzędziem. Jest czuły, ale nie specyficzny. Około 20% mężczyzn chorych na raka prostaty ma prawidłowy poziom PSA, podczas gdy tylko 25–30% mężczyzn, u których wykonano biopsję w celu wykrycia podwyższonego PSA, faktycznie ma raka. Innymi słowy, około 70% do 75% ekranów „PSA-dodatnich” to fałszywe alarmy. Test jest doskonały do śledzenia znanych chorób, ale ogólnie jest okropny jako samodzielny wykrywacz raka. W 2002 r. moje własne PSA wynosiło 3,9, co było wystarczająco wysokie, aby przeprowadzić biopsję, która wykazała pojedynczy rdzeń nowotworu niskiego ryzyka, Gleasona 6/stopień grupy 1 – tuż poniżej standardowego progu 4,0. Podczas drugiej biopsji moje PSA spadło do 3,6. Jednak mój pierwszy urolog, prywatny lekarz, który miał motywację finansową do operacji, w następnym tygodniu próbował mnie w pośpiechu zawieźć na salę operacyjną. Mój drugi urolog z Uniwersytetu w Chicago otrzymywał tę samą pensję niezależnie od tego, czy operował, czy nie. Powiedział mi, że nie potrzebuję operacji i prawdopodobnie mogę przeżyć resztę życia bez leczenia. Przepowiedział, że mój rak nie będzie rósł w ciągu dziesięciu lat. Moje PSA ustabilizowało się między 4,8 a 5,2, znacznie poniżej średniej wynoszącej 6,5 w moim obecnym wieku, 78 lat. Właściwie w ciągu roku od diagnozy mój rak „zniknął” i nie był widoczny w czterech kolejnych corocznych biopsjach ani w dwóch badaniach MRI przed biopsją. Lekarze nie są zgodni co do tego, co się stało. Niektórzy uważają, że miałem spontaniczną remisję. Większość uważa, że mój rak się po prostu ukrywa. Tak czy inaczej, byłem tak blisko poddania się operacji, której nie potrzebowałem. Oto cała prawda o raku prostaty, najczęstszym nowotworze litym diagnozowanym u amerykańskich mężczyzn i drugim pod względem śmiertelności: Podobnie jak w przypadku większości nowotworów, istnieje kilka absolutnych nowotworów. Lekarze wciąż debatują nad wartością PSA – niektórzy nie zalecają tych testów, choć wielu urologów i zwolenników twierdzi, że brak badań przesiewowych na PSA doprowadził w ostatnich latach do wybuchu nieuleczalnego raka prostaty z przerzutami, takiego jak prezydent Biden. Międzynarodowa społeczność urologiczna wciąż debatuje nad podstawami leczenia raka prostaty: czy rak niskiego ryzyka, taki, na jaki mnie zdiagnozowano, powinien w ogóle nazywać się rakiem; jaki rodzaj biopsji jest najbezpieczniejszy; oraz czy biopsje przezodbytnicze, najpowszechniejsze w USA, zabijają mężczyzn, wywołując u nich posocznicę. Oczywiście klinicyści i badacze debatują nad tym, jak stosować test PSA, który według niektórych lekarzy jest „najlepszym testem, jaki posiadają” – mimo że jest zawodny i zbyt często diagnozuje nowotwory. Praktyka międzynarodowa znacznie odbiega od dogmatów amerykańskich. Wytyczne amerykańskie zasadniczo pozostają niezmienne na poziomie 4,0 nanogramów na mililitr jako próg rozpoczęcia obserwacji nowotworu u każdego, chociaż wiele ośrodków akademickich stosuje obecnie wartość 3,0 ng/ml w przypadku młodszych mężczyzn. Niezależny brytyjski Narodowy Instytut Doskonałości Zdrowia i Opieki (NICE) przyjmuje podejście uwzględniające klasyfikację wiekową: 3,0 dla mężczyzn w wieku 50–59 lat, 4,0 dla 60–69 lat i 5,0 dla mężczyzn w wieku 70+. Innymi słowy, mój PSA 3,9 nie byłby niczym niezwykłym w Londynie czy Sztokholmie. W Chicago wywołało to biopsje i niespokojne rozmowy. Aktywny nadzór nad rakiem prostaty: dar, który nie przestaje dawać Ten międzynarodowy podział odzwierciedla głębsze różnice filozoficzne. Socjalistyczne systemy europejskie traktują poziomy PSA jako jeden punkt danych w obrazie klinicznym; kapitalistyczna medycyna amerykańska często traktuje to jako punkt decyzji. Wynik: w USA leczy się około 40% przypadków raka prostaty niskiego ryzyka, podczas gdy w Wielkiej Brytanii mniej niż 10%. Ta sama choroba, różne kultury medyczne. Nie można ignorować zachęt finansowych. Badanie Mayo Clinic przeprowadzone w 2019 roku wykazało, że sześć lat po postawieniu diagnozy średni koszt aktywnego nadzoru na pacjenta wyniósł 12 143 dolarów, radykalnej prostatektomii 17 781 dolarów i radioterapii wiązkami zewnętrznymi 29 238 dolarów. Kiedy prawie 10 lat temu zakładałam grupy wsparcia dla mężczyzn decydujących się na nadzór, słyszałem obawy mężczyzn z chorobami niskiego ryzyka, którzy uważali, że ich urolodzy są motywowani finansowo, aby nakłonić ich do operacji. PSA spowodowało poważnego raka urologii i pomogło zmienić jej wizerunek ze specjalności kiła i kamienie nerkowe. Teraz urolodzy ratują życie i zarabiają około 500 000 dolarów rocznie, co plasuje ich w pierwszej dziesiątce najbardziej dochodowych specjalistów. Jestem pewien, że chciwość kieruje niektórymi urologami. Mimo to wyczuwam, że nowe pokolenie wierzy, że nadzór jest bezpiecznym wyborem dla wielu pacjentów niskiego ryzyka, co wynika z ogromnego badania ProtecT przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii, które wykazało, że po 15 latach nie było znaczących różnic w śmiertelności między mężczyznami losowo przydzielonymi do obserwacji, operacji i radioterapii. Jednakże u nieleczonych mężczyzn ryzyko wystąpienia przerzutów było wyższe. Zatem większość mężczyzn chorych na raka prostaty może z nim żyć i nie umrzeć z jego powodu. Zachęty finansowe i kultura medyczna częściowo wyjaśniają dramatyczną przepaść pomiędzy praktyką akademicką i społeczną. W głównych ośrodkach w USA wskaźniki nadzoru przekraczają obecnie 80–90%. Jednak w praktyce społecznej – gdzie leczy się większość mężczyzn – wskaźniki utrzymują się uparcie poniżej 50%. System amerykański nagradza interwencję. Psychiczne obciążenie życiem z nowotworem, którego zabrania się leczyć, jest realne. Lęk związany z PSA staje się własną chorobą. Rezonans magnetyczny, biopsje i wizyty w gabinecie urologicznym mogą powodować niepokój emocjonalny. Nazywamy to „SCANxiety” i „niespokojną inwigilacją”. Włoski psycholog onkologiczny ostrzega tych pacjentów: „Prostatektomia nie leczy lęku”. Niepokój emocjonalny może być tak poważny, że około 10% mężczyzn w USA chorych na raka prostaty niskiego ryzyka prosi o agresywne leczenie, mimo że są kandydatami do obserwacji, jak wynika z ankiety, którą przedstawiłem w Amerykańskim Towarzystwie Onkologii Klinicznej. Co najważniejsze, z 15 lat obserwacji nauczyłem się, że stabilność w czasie jest najbardziej wiarygodnym wskaźnikiem. Mój trwający dziesięć lat okres plateau odzwierciedla to, co badacze nazywają „indolencją nowotworu” – równowagę biologiczną, w której komórki nowotworowe o niskim stopniu złośliwości pozostają w stanie uśpienia. Nikt nie jest w stanie wyjaśnić, jak to się dzieje, ani nie jest w stanie przewidzieć, kto będzie miał takie doświadczenie. 23-letnia obserwacja niedawno opublikowanego europejskiego randomizowanego badania badań przesiewowych w kierunku raka prostaty wykazała, że ustrukturyzowany program badań przesiewowych na PSA wymagał znacznych wysiłków, aby zapobiec pojedynczej śmierci z powodu raka prostaty. Z badania wynika, że badania przesiewowe w kierunku PSA w umiarkowanym stopniu zapobiegają zgonom z powodu raka prostaty, ale dopiero po przeprowadzeniu dużej liczby badań i z wyraźnymi szkodami ubocznymi. W przybliżeniu należy zaprosić około 450 mężczyzn na powtórne badanie poziomu PSA, aby zapobiec jednemu zgonowi z powodu raka prostaty. A jednak te badania oznaczają, że kilka innych nowotworów jest zbyt często diagnozowanych, przez co niektóre z nich żyją z związanymi z leczeniem skutkami ubocznymi nowotworów, które w przeciwnym razie mogłyby nigdy się nie ujawnić. Potrzebujemy lepszych narzędzi, aby sprawdzać mężczyzn bez popędzania ich do agresywnej inwigilacji, nie mówiąc już o agresywnym leczeniu. Aby pomóc mężczyznom w podejmowaniu świadomych decyzji, można dokonać podziału wyników PSA na podstawie wywiadu rodzinnego, pochodzenia etnicznego i chorób współistniejących. Nowe testy oparte na sztucznej inteligencji, takie jak Artera AI, pomagają mężczyznom unikać nadmiernego leczenia, a nawet pozwalają przewidzieć, kto najlepiej poradzi sobie z aktywnym nadzorem. Eksperci na całym świecie wciąż pracują nad najlepszym sposobem badań przesiewowych w kierunku raka prostaty. Czasami zastanawiam się, czy powinienem był przejść badanie PSA ze względu na chaos, jaki spowodował on moją rodzinę i mnie w ciągu ostatniego półtorej dekady. Czy moje życie byłoby lepsze? Czy mogłem uniknąć stresu i dyskryminacji w ubezpieczeniach na życie, ponieważ zdecydowałem się nie leczyć raka? Gdybym miał to zrobić jeszcze raz, prawdopodobnie nadal zrobiłbym badanie na poziom PSA, ponieważ ogólnie jestem pacjentem przestrzegającym zaleceń. Ale zadałbym więcej pytań. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mieli lepsze badania, które wykażą, które nowotwory prostaty nie wymagają leczenia, uwalniając wielu z nas od nieustannego kieratu badań, tomografii komputerowej i biopsji. Howard Wolinsky jest dziennikarzem medycznym mieszkającym w Chicago i wydawcą The Active Surveillor, biuletynu Substack poświęconego rakowi prostaty niższego ryzyka i aktywnemu nadzorowi. Od 15 lat aktywnie obserwuje. Zajmowanie się wyzwaniami zdrowotnymi stojącymi przed mężczyznami i chłopcami przez STAT jest wspierane przez Rise Together, fundusz doradzający darczyńcom, sponsorowany i zarządzany przez National Philanthropic Trust i założony przez Richarda Reevesa, prezesa założyciela Amerykańskiego Instytutu dla Chłopców i Mężczyzn; oraz przez Fundację Bostońską. Nasi sponsorzy finansowi nie są zaangażowani w żadne decyzje dotyczące naszego dziennikarstwa.
已Opublikowany: 2026-01-21 09:30:00
źródło: www.statnews.com








