Strona główna Zdrowie W wieku 51 lat mam zamiar rozpocząć pracę jako młodszy lekarz. Dotarcie...

W wieku 51 lat mam zamiar rozpocząć pracę jako młodszy lekarz. Dotarcie tutaj było niesamowitą podróżą | Bena Collinsa | przegladursynowski.pl

9
0
W wieku 51 lat mam zamiar rozpocząć pracę jako młodszy lekarz. Dotarcie tutaj było niesamowitą podróżą | Bena Collinsa
| przegladursynowski.pl
‘Occasionally the fog of ignorance and insecurity parts for just a moment to provide a glimpse of what it might be like to be an experienced doctor.’ Photograph: Phanie/Alamy

W wieku 51 lat mam zamiar rozpocząć pracę jako młodszy lekarz. Dotarcie tutaj było niesamowitą podróżą | Bena Collinsa

Przez ostatnie cztery lata łamałam wszelkie zasady odpowiedniego, normalnego zachowania. Szturchałem, sondowałem, wkładałem, dźgałem i cięłem ludzi w ich najbardziej intymnych częściach ciała. Badałem pokrojone ciała i przeglądałem wiadro ludzkich serc. Zostałem ochrzczony w każdym znanym płynie ustrojowym; uniknąłem tryskającej krwi, rozlałem sączącą się ropę i zostałem złapany przez siłę płynu owodniowego wypływającego z cesarskiego cięcia. Studiując medycynę w wieku 47 lat, już na pierwszym semestrze zdałem sobie sprawę, że to nie będzie to samo, co moje poprzednie doświadczenia. Poczucie strachu i nieudolności towarzyszyło mi niemal stale, gdy znajdowałem się w trudnych sytuacjach. Na początku samo pytanie pacjentki o jej depresję wydawało się paraliżująco niewłaściwe. Kimże jestem, żeby wkroczyć w prywatny świat nieznajomego, podczas gdy normalnie po prostu się uśmiecham i zajmuję swoimi sprawami, gdy przechodzimy ulicą? Uprzejmie tolerowała moje nerwowe pytania, stając się pierwszą z wielu moich wyrozumiałych pacjentów, która powiedziała: „Musisz się jakoś nauczyć”. Potem pojawili się pacjenci, którzy zgodzili się, żebym wbiła im dużą igłę w żyłę. Oraz niesamowicie hojne kobiety, które pozwoliły mi nauczyć się badać ich nowo narodzone dzieci, wywołując łzy na całym ciele podczas sprawdzania, czy nie ma dysplazji stawów biodrowych. Dzięki natłokowi nauki i ciągłym pytaniu pacjentów, czy mogę ściskać, dotykać, słuchać i dotykać różnych części ich ciała, poczułem, że stałem się kimś innym. Wyszukiwanie oznak choroby w jelitach zwłok było zwyczajnym środowym porankiem, a po lunchu tematem dyskusji było to, jak ktoś wolałby, żeby potoczyła się jego śmierć. Transformacja była najbardziej widoczna w dniu, w którym uświadomiłam sobie, że badanie palpacyjne przez odbyt może uratować życie. Do tego momentu buntowniczo protestowałem do kolegów, że wkładanie palca w tyłek pacjenta jest złe dla nas i jeszcze gorsze dla nich. Ale potem profesor urologii pokazał mi, jak może to być minimalnie traumatyczne dla pacjenta i pouczające klinicznie. Prostata była twarda, grudkowata i asymetryczna i nawet ja od razu rozpoznałam, że to nowotwór i należy przyspieszyć leczenie. Terror trwa nadal, gdy zbliżam się do pierwszej pracy i nie mogę już głośno zapewniać, że jestem tylko studentką, minimalizując oczekiwania moich współpracowników i pacjentów. Nie do końca pogodziłem się z nazywaniem siebie lekarzem, bo brzmi to nieco nieuczciwie. Ale czasami przyznaję przed sobą, że jestem podekscytowany faktem, że w wieku 51 lat jestem młodszym lekarzem. Jestem pod wrażeniem chwilowych kontaktów, które mogę dzielić z ludźmi w najbardziej niezwykłych momentach życia. Stoję w pierwszym rzędzie przy narodzinach ich dzieci, jestem przy nich, gdy dowiadują się o nowo wykrytym guzie mózgu. Co powiesz osobie, która stoi w obliczu własnej śmierci? Nie mogę wypowiadać się w imieniu pacjentów, ale nawet w moim raczkującym stanie czuję, że mogłem wnieść niewielki pozytywny wkład. Czasami mgła ignorancji i niepewności rozchodzi się na chwilę, aby dać przedsmak tego, jak mogłoby wyglądać bycie doświadczonym lekarzem. Jako studentka pewnego dnia przeżyłam szok, gdy doświadczony pediatra obejrzał trzysekundowy film przedstawiający subtelne ruchy dziecka w ramionach matki i natychmiast zdiagnozował zaburzenie napadowe obarczone wysokim ryzykiem poważnych konsekwencji na całe życie. Byłam pod wrażeniem jego umiejętności. To doświadczenie wciąż dotyczyło mojej napiętej istoty szarej, rok później na oddziale ratunkowym, kiedy jako pierwsza oceniałam dziecko przyniesione przez matkę zaniepokojoną pewnymi nietypowymi ruchami. Miała także krótki film przedstawiający chwilowe gwałtowne ruchy. Szanse, że raz zobaczysz tę chorobę, były niskie, więc zobaczenie jej po raz drugi i możliwość zasugerowania diagnozy mojemu lekarzowi prowadzącemu była być może fuksem. Ale świadomość, że mogłem odegrać niewielką rolę w leczeniu dziecka, które mogło zapobiec niepełnosprawności, to miła myśl, której warto się trzymać. Kiedy patrzę wstecz na cztery lata, odkąd zrezygnowałem z mojej poprzedniej kariery dziennikarki w małym miasteczku, czuję mieszaninę podekscytowania, dumy i wyczerpania. To był najbardziej stresujący i pełen niepokoju epizod w moim dorosłym życiu, ale także satysfakcjonujące osiągnięcie, które, mam nadzieję, przygotowało mnie na bardzo satysfakcjonujące 20 lat mojej następnej kariery. Ben Collins jest byłym dziennikarzem ABC w regionie Kimberley w Australii Zachodniej, gdzie uprawia owoce tropikalne, buduje tradycyjne drewniane łodzie i żegluje nimi, a wkrótce zostanie starym, ale młodszym lekarzem


已Opublikowany: 2026-01-01 14:00:00

źródło: www.theguardian.com