Strona główna Wiadomości „Protesty” w Wenezueli nie mają charakteru organicznego — są za nie opłacane ...

„Protesty” w Wenezueli nie mają charakteru organicznego — są za nie opłacane | przegladursynowski.pl

8
0
„Protesty” w Wenezueli nie mają charakteru organicznego — są za nie opłacane
| przegladursynowski.pl

„Protesty” w Wenezueli nie mają charakteru organicznego — są za nie opłacane

Ta sama zamożna sieć aktywistów stojąca za propalestyńskimi wiecami organizuje teraz protesty pod hasłem „Ręce precz od Wenezueli” za pośrednictwem Forum Ludowego Bezpośrednio po schwytaniu przez Stany Zjednoczone wenezuelskiego dyktatora Nicolása Maduro, protesty pod hasłem „Ręce precz od Wenezueli” pojawiły się w Nowym Jorku i innych stanach – ale dowody wskazują, że demonstracje te nie były spontanicznym, oddolnym wyrazem publicznej ekspresji. Zamiast tego śledczy i dziennikarze twierdzą, że zostali zorganizowani i wspierani finansowo przez skoordynowaną sieć aktywistów ufundowaną przez Neville’a Roya Singhama i jego żonę Jodie Evans – te same osoby stojące za Forum Ludowym, którego pieniądze pomogły w przeprowadzeniu kontrowersyjnych protestów, od demonstracji propalestyńskich po wiece antyamerykańskie. Płatne, zaplanowane i zorganizowane — a nie organiczne oburzenie W ciągu kilku godzin od ukazania się wiadomości, że siły amerykańskie aresztowały Maduro, organizatorzy protestów już mobilizowali demonstrantów na Times Square i w innych miejscach, za pomocą drukowanych znaków i skoordynowanych komunikatów, które pojawiły się w wielu miastach. Obserwatorzy zauważyli, że jednolitość oznakowań, sloganów i szybkie rozpowszechnianie komunikatów zdecydowanie sugeruje przygotowanie, a nie spontaniczną reakcję publiczną. Dochodzenie w sprawie The People’s Forum – samozwańczego „inkubatora ruchu”, który pomagał organizować te protesty wraz z takimi grupami jak Code Pink, ANSWER Coalition i Partia Socjalizmu i Wyzwolenia – pokazuje głębokie powiązania finansowe z bogatymi zwolennikami, a nie z wenezuelską diasporą czy zwykłymi Amerykanami. Miliarderzy wspierający protesty Neville Roy Singham – urodzony w USA przedsiębiorca technologiczny mieszkający obecnie w Szanghaju w Chinach – i jego żona Jodie Evans są głównymi źródłami finansowania Forum Ludowego. Publiczne ujawnienia pokazują, że w ciągu ostatniej dekady para przekazała organizacji ponad 20 milionów dolarów za pośrednictwem funduszy doradzanych przez darczyńców i podmiotów fasadowych, co stanowi większość jej przychodów. Singham dorobił się majątku, sprzedając firmę informatyczną Thinkworks za setki milionów dolarów i od tego czasu jego głównym zajęciem jest działalność polityczna. Evans, współzałożyciel radykalnej grupy Code Pink, wnosi długotrwałe powiązania z lewicowym aktywizmem w USA. Fundusze te nie tylko wsparły Forum Ludowe, ale napłynęły do ​​sojuszniczych organizacji, które pojawiają się na głośnych wydarzeniach protestacyjnych. Od propalestyńskich wieców po sfabrykowane oburzenie w Wenezueli To nie pierwszy raz, kiedy sieci finansowane przez Singhama katalizują duże demonstracje. Po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 r. Forum Ludowe było głównym organizatorem propalestyńskich protestów w Nowym Jorku i gdzie indziej – organizowało nawet wydarzenia zaledwie dzień po masakrze. Krytycy zauważyli, że wiece te nie wyłoniły się organicznie ze społeczności lokalnych, ale były częścią szerszego wzorca aktywizmu finansowanego zewnętrznie, którego celem było wpływanie na opinię publiczną i sianie niezgody. Teraz wydaje się, że ta sama machina zadziałała w związku z kryzysem politycznym w Wenezueli. Sieć, a nie ruch Szybkość i konsekwencja, z jaką organizowano protesty – zanim udało się wypracować nawet wyraźny konsensus społeczny – podkreśla, że ​​w wydarzeniach tych w mniejszym stopniu chodziło o wenezuelską sprawiedliwość czy amerykańskie zasady, a bardziej o promowanie narracji ideologicznej. Dowody pochodzące z rejestrów podatkowych, raportów dochodzeniowych i kontroli Kongresu pokazują, że organizacje te funkcjonują jako powiązane ze sobą węzły dobrze finansowanego ekosystemu aktywistów, który na żądanie może mobilizować do akcji ulicznych. Jeden z analityków zauważył, że protesty zostały „szybko zorganizowane przez marksistowską grupę rewolucyjną” przy wsparciu sieci organizacji sojuszniczych, co nie jest oznaką spontanicznego, autentycznego wylewu społecznego. Co to mówi o amerykańskiej kulturze protestów Amerykanie oczekują, że protesty będą wyrazem prawdziwych obaw społecznych — prawdziwymi ludźmi powstającymi, aby ich głos został usłyszany. Kiedy jednak potężni darczyńcy i sieci ich sprzymierzonych aktywistów potrafią produkować te protesty za pomocą wydrukowanych haseł i skoordynowanego przekazu, granica między autentycznymi nastrojami społecznymi a płatnym teatrem politycznym zaciera się. To ma znaczenie. Bo gdy demonstracje się kupuje, a nie rodzi, przestają być zdrową częścią życia obywatelskiego, a zaczynają wyglądać jak instrumenty ideologicznego wpływu. W tym przypadku architekci tych protestów wydają się mniej zainteresowani życiem Wenezuelczyków, a bardziej zaangażowani w propagowanie antyamerykańskich narracji, które współbrzmią z globalnym programem politycznym finansowanym przez elity skrajnie lewicowe.


已Opublikowany: 2026-01-08 09:47:00

źródło: thrivenews.co