
Korporacyjne milczenie w Minnesocie w sprawie wzrostu ICE

Minnesota lubi myśleć o sobie jako o miejscu, w którym duże firmy nie tylko kręcą monety, ale także zmieniają lokalną społeczność i kulturę. Przyjęcie kapitalizmu z sumieniem wywarło niezwykle duży wpływ, ponieważ w Minnesocie znajduje się wiele siedzib głównych marek, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej niewielki rozmiar. Aby wymienić tylko kilka: 3M. Cel. Najlepszy zakup. Generał Mills. Grupa UnitedHealth. Ecolab. Hormel. Przez dziesięciolecia kadra kierownicza tych firm stanowiła część obywatelskiego kręgosłupa państwa – zasiadała w zarządach organizacji non-profit, zajmowała się kwestiami pracowniczymi, dołączała do grup zadaniowych skupionych na rozwiązywaniu głównych problemów społecznych oraz korzystała z fundacji korporacyjnych i kieszeni osobistych, aby wspierać finansowo inicjatywy społeczne. Przywództwo korporacyjne, przynajmniej tutaj, zrobiło różnicę. Dlatego właśnie ta cisza jest teraz tak uderzająca. Administracja Trumpa podjęła wspólne wysiłki na rzecz masowych deportacji w całym kraju, a Minnesota jest obecnie jej główną sferą działania. Stan odczuwa stres gospodarczy i napięcie społeczne w związku z masową operacją, w której bierze udział ponad 2000 agentów federalnych, a coraz więcej jest w drodze. Odpowiedzi na Twoje pytaniaMinął tydzień od śmierci Renee Macklin Good. Co wiemy? W związku ze śledztwem dotyczącym strzelaniny ICEJoe Thompson, czołowy federalny prokurator ds. oszustw w Minnesocie, odchodzi z lokalnych firm w Twin Cities, Rochester, St. Cloud i innych miejscach, zgłaszając mniejszą liczbę klientów. Pracodawcy twierdzą, że niektórzy pracownicy zbyt boją się przychodzić na swoje zmiany. Napięcie w miastach bliźniaczych wzrosło jeszcze bardziej po zamordowaniu w zeszłym tygodniu Renee Macklin Good, co pogłębiło niepokój w i tak już zbulwersowanych społecznościach. Godne uwagi milczenie Nieśmiałość wielkiego biznesu jest niewłaściwa w tej niepokojącej chwili, powiedział RT Rybak, obecnie szef Fundacji Minneapolis i były burmistrz Minneapolis. „Szczerze mówiąc, uważam, że pozwalanie na porwanie niewinnych ludzi jest moralnie niewłaściwe, ale jest to również bardzo złe dla naszej gospodarki” – powiedział. „I myślę, że większość liderów biznesu o tym wie i szczerze mówiąc, bardzo niewielu cokolwiek mówi”. Dodał, że brak publicznego protestu ze strony czołowych biznesmenów może z czasem osłabić krajową i globalną konkurencyjność największych firm w Minnesocie. Te globalne firmy odniosły korzyści dzięki pozyskiwaniu talentów z różnych społeczności i kultur. Każda fala innowacji w państwie, która doprowadziła do powstania firm konkurencyjnych w skali globalnej, była „napędzana przez imigrantów” – stwierdził Rybak. „Imigracja jest niezbędna dla naszej społeczności biznesowej. Myślę, że obecny brak głosu jest ogłuszający. Rozumiem zagrożenie, ale większym zagrożeniem jest milczenie. ” Pojawiło się kilka oświadczeń. Ale oni czytają raczej proceduralnie niż zaangażowani. Na przykład Izba Handlowa w Minnesocie wydała oświadczenie dla MPR od Douga Loona, jej dyrektora generalnego i prezesa, w którym stwierdziła, że zapewnia pracodawcom „aktualne informacje i zasoby, które pomagają im radzić sobie z niepewnością, utrzymywać zgodność z prawem federalnym i wspierać swoich pracowników”. Oficer HSI ma przy sobie wyrzutnię amunicji, gdy agenci federalni opuszczają Park Avenue i 34th Street w południowym Minneapolis po zatrzymaniu we wtorek co najmniej dwóch osób.Ben Hovland | Wiadomości MPR Nie wszyscy też milczeli. Na przykład Beth Ford, dyrektor naczelna gigantycznej spółdzielni rolniczej Land O’Lakes, opowiadała się ostatnio za polityką równoważącą bezpieczeństwo granic, kładąc nacisk na to, jak imigranci są niezbędni zarówno dla zaopatrzenia w żywność, jak i dla społeczności wiejskich. Mimo że jest to spółdzielnia należąca do rolników i nie jest notowana na giełdzie, Land O’ Lakes znajduje się na liście 500 firm z listy Fortune. „Wspieramy inwestycje w bezpieczeństwo granic, jednocześnie wspierając reformę imigracyjną” – powiedziała w październiku Fortune. „Imigracja ma kluczowe znaczenie dla kondycji gospodarczej oraz wzrostu naszej gospodarki i naszych przedsiębiorstw”. Skontaktowaliśmy się z firmą Ford w celu uzyskania dodatkowego komentarza na temat obecnego wzrostu imigracji, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi przed publikacją. Wiadomości MPR skontaktowały się również z kilkoma dużymi firmami z prośbami o komentarz, ale nie otrzymały żadnej odpowiedzi od UnitedHealth, Best Buy, Ecolab, 3M, General Mills, US Bancorp i Hormel. Target, w którego sklepach agenci ICE patrolują tereny sklepów, również nie odpowiedział na prośbę o komentarz. Najgłośniejszym sygnałem ze strony korporacyjnej Ameryki może być to, co pozostaje niewypowiedziane, jeśli chodzi o imigrację. Odwrót od aktywizmu dyrektorów generalnych Cisza oznacza ostre odwrócenie się od tego, co nazywa się erą aktywizmu dyrektorów generalnych w latach 90. i na początku XXI wieku. Wybitni menedżerowie często stylizowali się na osoby rozwiązujące problemy globalne, chcące stawić czoła ubóstwu, zmianom klimatycznym, nierównościom, a nawet prawom człowieka. Nieżyjący już politolog z Uniwersytetu Harvarda, Samuel Huntington, nazwał ten sposób myślenia „Człowiekiem z Davos” – wielonarodową elitą korporacyjną, przekonaną, że oświecony kapitalizm może skierować historię we właściwym kierunku. (Następne spotkanie w Davos w Szwajcarii rozpoczyna się w przyszły poniedziałek i będzie obecny prezydent Donald Trump. Temat konferencji: „Duch dialogu”.) Ta era się skończyła, przynajmniej na razie. Dzisiejsi dyrektorzy generalni wydają się znacznie mniej zainteresowani ratowaniem świata, niż przetrwaniem wielu radykalnych niepewności, w tym ceł, masowych deportacji i wstrząsów geopolitycznych. Amerykańskie środowisko polityczne jest niestabilne i może stać się wyjątkowo osobiste. Prezydent Trump i jego administracja są skłonni wyróżniać firmy do korzystnego i niekorzystnego traktowania – poprzez cła, groźby antymonopolowe, presję regulacyjną i posty w mediach społecznościowych. To powiedziawszy, ekonomiści, restauratorzy, firmy budowlane i wiele innych osób wielokrotnie ostrzegało przed niedoborami siły roboczej i wąskimi gardłami w produkcji wynikającymi z tłumienia imigracji. Właściciele małych firm, walczący o to, by utrzymać włączone światło, byli skłonni podkreślać skutki gospodarcze wysiłków w zakresie masowych deportacji w Minnesocie. „Niemal osiem tygodni w Minnesocie”. rząd (zaobserwowaliśmy) zmniejszył sprzedaż z powodu strachu. Ludzie nie chcą wychodzić na zewnątrz i kupować rzeczy” – powiedział MPR News Wilber de la Rosa, właściciel Tortillas La Mayzteca w Rochester. Duże firmy nie są odporne na zakłócenia. Egzekwowanie prawa imigracyjnego zakłóca łańcuchy dostaw, opróżnia linie produkcyjne i rozprzestrzenia strach daleko poza pracowników bezpośrednio objętych działaniami Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Możliwe konsekwencje zajęcia stanowiska Jednak kadra kierownicza może mieć obawy, że jeśli z całą siłą i publicznie zgłoszą zastrzeżenia co do skali i zakresu działań związanych z egzekwowaniem prawa, ich firma może powstrzymać się od odwetu politycznego, kontroli regulacyjnej lub bojkotów konsumenckich (lub jakiejś kombinacji). Przykład dyrektora generalnego Exxon, Darrena Woodsa, może dać dyrektorzy pauzują. Podczas niedawnego spotkania z dyrektorami koncernów naftowych w Białym Domu Woods powiedział, że Wenezuela jest obecnie „nie do inwestowania”. Prezydent Trump powiedział, że może powstrzymać Exxon Mobil przed odwiertami w Wenezueli. „Prawdopodobnie będę skłonny trzymać Exxon z daleka” – powiedział Trump reporterom towarzyszącym mu na pokładzie Air Force One w niedzielny wieczór. Kolejnym czynnikiem jest to, że wiodące firmy w Minnesocie to korporacje krajowe i globalne. Ich zależność od lokalnej gospodarki jest mniejsza niż kilkadziesiąt lat temu. „Zamiast tak głęboko angażować się w lokalną społeczność i tak bardzo angażować się w sprawy lokalne, teraz myślą o scenie krajowej i międzynarodowej” – powiedział Louis Johnston, profesor ekonomii w College of St. Benedict and St. John’s University. „Kiedy patrzy się na takie rzeczy, lepiej milczeć lub zachować możliwie najmniej kontrowersji i nie stawać po żadnej ze stron” – stwierdził. powiedział. Dyrektorzy generalni mogą w pewnym stopniu wracać do starszego podejścia. Podczas wstrząsów powodujących podziały w latach 60. i 70. XX w. – jak wojna w Wietnamie, ruch na rzecz praw obywatelskich, ruch kobiet i nie tylko – milczenie publiczne w kwestiach społecznych było normą wśród mężczyzn zajmujących się organizacjami tamtej epoki (i tak, byli to głównie mężczyźni). Jednak w państwie, które szczyci się długą historią etycznego przywództwa w korporacjach, cisza ta jest godna uwagi.
已Opublikowany: 2026-01-15 00:44:00
źródło: www.mprnews.org







