Niech narody się cieszą – wezwanie do obrony wolności
Radość narodu wolnego od ucisku ujawnia, dlaczego wolność, moralność i ograniczony rząd wciąż mają znaczenie Kiedy Wenezuelczycy wyszli na ulice i zgromadzili się w całej diasporze we łzach, modlitwie i świętowaniu po schwytaniu Nicolása Maduro, świat był świadkiem czegoś prawdziwego i jednoznacznego: odgłosów ludzi smakujących wolność po latach tyranii. Flagi powiewały. Okrzyki „Libertad!” powtórzyło się. Rodziny, które uciekły przed głodem, cenzurą i więzieniem politycznym, odważyły się znów mieć nadzieję. A jednak, w gorzkiej ironii, niektóre głosy skrajnej lewicy w Stanach Zjednoczonych rzuciły się, by bronić Maduro, minimalizować jego zbrodnie i żądać jego uwolnienia. I oczywiście potępiajcie każde działanie prezydenta Trumpa. To prawie tak, jakby skrajna lewica nie miała żadnych faktycznych wartości własnych. Historia widziała to już wcześniej. Kiedy uciskani cieszą się — a elity sprzeciwiają się Jest to jeden z powtarzających się paradoksów współczesnej polityki: ci, którzy cierpią z powodu tyranii, natychmiast go rozpoznają, podczas gdy ci, którzy są odizolowani od jego konsekwencji, często go wyjaśniają. Przez lata Maduro przewodniczył systematycznemu demontażowi demokracji w Wenezueli, co obejmowało sfałszowane wybory, więzienie dysydentów, uciszanie kościołów, niszczenie wolnej przedsiębiorczości i obrócenie gospodarki w gruzy. Miliony uciekły. Dzieci głodowały. Wspólnoty wyznaniowe modliły się cicho pod groźbą. Jednak teraz, gdy najbardziej dotknięte osoby cieszą się z jego usunięcia, niektórzy amerykańscy działacze polityczni i prawodawcy zdecydowali się stanąć po przeciwnej stronie, przedstawiając Maduro nie jako tyrana i faktycznie sprzeciwiając się jego aresztowaniu (bezskutecznie)? Dyktator narkotykowo-terrorystyczny, który odmówił ustąpienia po usunięciu go ze stanowiska. ale jako niezrozumiany przywódca lub ofiara „imperializmu”. Jest to uderzający kontrast: uciskani świętują wyzwolenie, podczas gdy uprzywilejowani ideolodzy opłakują utratę władzy na rzecz siłacza. Wolność obnaża fałszywe narracje Ta reakcja ujawnia coś głębszego niż stronniczy spór. Ujawnia podział światopoglądowy. Demokracja oparta na Biblii opiera się na przekonaniu, że istoty ludzkie są podmiotami moralnymi, zdolnymi do samodzielnego rządzenia pod władzą Boga, co wymaga ograniczonego rządu i odpowiedzialnego przywództwa. Ramy te stworzyły wolne rynki, społeczeństwo obywatelskie i niespotykany dobrobyt. Autorytarny socjalizm natomiast koncentruje władzę w rękach nielicznych, żąda poddania się i obiecuje równość, jednocześnie powodując nędzę. Wenezuela jest studium przypadku błędów socjalizmu. Kiedy Wenezuelczycy świętują, nie świętują manewru geopolitycznego. Świętują możliwość prawdy, odpowiedzialności, pracy, oddawania czci i nadziei. Ich radość burzy narrację, że tyranię można kiedykolwiek usprawiedliwić intencjami, hasłami czy teoriami akademickimi. Nazywanie zła „dobrem” nigdy się nie starzeje Czas ma sposób na wyjaśnienie moralnego zamieszania. Ci, którzy kiedyś bronili sowieckiego komunizmu, Kuby Castro i Chin Mao, teraz znajdują się po złej stronie historii. I po raz kolejny obserwujemy, jak rozwija się ten sam błąd, nazywając zło dobrem, a dobro złem, myląc ucisk ze „słusznością” i myląc kontrolę ze współczuciem. Biblia ostrzega, że to odwrócenie nie jest jedynie błędem politycznym, lecz moralną ślepotą. Stany Zjednoczone zostały zaprojektowane dla ludzi moralnych właśnie dlatego, że wolność nie może przetrwać bez cnót. Kiedy obywatele porzucają prawdę, usprawiedliwiają tyranię lub drwią z krzyków uciskanych, wolność ulega erozji. Wolność jest darem i obowiązkiem Biblijne wezwanie, aby „niech weselą się narody” (Psalm 67:4) nie jest jedynie wyrazem ulgi w przypadku upadku tyranii — jest to wezwanie do stania na straży sprawiedliwości, prawości i godności ludzkiej, gdziekolwiek są one zagrożone. Przypomina, że wolność bez cnót popada w chaos i że samorząd zależy od moralnych obywateli, którzy chcą mądrze zarządzać swoimi wolnościami. Jako dziennikarze, pastorzy, decydenci i zwykli obywatele naszym zadaniem nie jest po prostu kibicowanie upadkom tyranów, ale także wspieranie głębszych zasad, dzięki którym wolność jest trwała: odpowiedzialności moralnej, cnót osobistych, rządów prawa, ograniczonego rządu i wolności gospodarczej. To są filary, które pozwalają narodom nie tylko być wolnymi, ale także cieszyć się. A kiedy narody powstają, a ludzie radują się z przywrócenia godności i nadziei, „niech narody się weselą” brzmią z głębokim znaczeniem. Niech narody się cieszą i niech Ameryka pamięta Radość Wenezuelczyków przypomina, że wolność jest cenna. Jest kruche. Zależy to od ludzi skłonnych odróżnić dobro od zła. Niech narody będą się cieszyć, gdy upadają dyktatorzy. Ale niech Ameryka pamięta także, po której stronie historii – i Pisma Świętego – stoi. Ponieważ kiedy uciskani cieszą się, a elity protestują, kontrast mówi nam wszystko, co powinniśmy wiedzieć.
已Opublikowany: 2026-01-06 07:29:00
źródło: thrivenews.co








