W Davos wszyscy chcą rozmawiać tylko o sztucznej inteligencji i Donaldzie Trumpie
(Krótko o tym, co tam robiłem: uczestniczyłem w panelu zatytułowanym „Kreatywność i tożsamość w epoce memów i deepfakes” prowadzonym przez dyrektora generalnego Atlantic Nicholasa Thompsona, w którym uczestniczyli artystka Emi Kusano pracująca z AI oraz Duncan Crabtree-Ireland, główny negocjator SAG-AFTRA, który był w centrum wielu debat na temat sztucznej inteligencji w branży filmowej i gier. Nie zamierzam spędzać dużo czasu na opisywaniu to, ponieważ już biegam długo, ale to był zdzierstwo panelu. Sprawdź to.) I OK. Westchnienie. Donalda Trumpa. Prezydent ma się tu pojawić w środę w obliczu groźby zajęcia Grenlandii i obaw, że wkrótce trwale rozbije sojusz NATO. Podczas gdy sztuczna inteligencja jest obecna na wszystkich scenach, Trump dominuje we wszystkich pobocznych rozmowach. Jest mnóstwo małych żartów. Nerwowy śmiech. Otwarty gniew. Strach w oczach. To dzikie. Rozmowy te zaczynają także pojawiać się w dyskusjach publicznych. Tuż po wtorkowym panelu udałem się do pawilonu przed główną salą Centrum Kongresowego. Widziałem osobę schodzącą po schodach z małą świtą, którą nagle otoczyły kamery i telefony. Chwilę wcześniej w tym samym miejscu prasa otaczała Davida Beckhama i zarzucała mu pytaniami. Byłem więc przygotowany na to, że będzie to kolejna gwiazda – w końcu wszędzie, gdzie spojrzysz, można było zobaczyć kapitanów branży. To znaczy, właśnie wpadłam na Erica Schmidta, który dosłownie stał przede mną w kolejce w kawiarni. Davos jest dziwne. Ale tak naprawdę to Gavin Newsom, gubernator Kalifornii, jest coraz częściej postrzegany jako wiodący głos demokratycznej opozycji wobec prezydenta Trumpa i prawdopodobny pretendent, a nawet faworyt w wyścigu o jego zastąpienie. Ponieważ mieszkam w San Francisco, spotykałem Newsoma wiele razy, począwszy od jego początków jako nadzorcy miasta, zanim jeszcze został burmistrzem. Rzadko, rzadko widziałem go tak podekscytowanego jak we wtorek. Między innymi nazwał Trumpa narcyzem, który przestrzega „prawa dżungli, rządów Dona” i porównał go do T-Rexa, mówiąc „spółkujesz z nim albo on cię pożre”. Równie surowo skrytykował światowych przywódców, z których wielu zgromadziło się w Davos, nazywając ich „żałosnymi” i twierdząc, że powinien był zabrać dla nich nakolanniki. Tak. Więcej tych opinii, choć w bardziej wyważonych tonach, wyraził premier Kanady Mark Carney podczas jego przemówienia w Davos. Chociaż przegapiłem jego uwagi, ludzie rozmawiali. „Jeśli nie ma nas przy stole, jesteśmy w menu” – argumentował.
已Opublikowany: 2026-01-21 11:20:00
źródło: www.technologyreview.com








