Recenzja aparatu bezlusterkowego Fujifilm X-E5: kompaktowa nauka o kolorze w opakowaniu retro
W X-E5 godne uwagi jest także dodanie wbudowanej stabilizacji obrazu (IBIS), która wcześniej była zarezerwowana dla aparatów z serii X-Pro (ponownie IBIS w XE 5 brzmi jak kolejny dzwonek śmierci dla X-Pro 4). Fujifilm żąda siedmiu przystanków IBIS, co na podstawie moich testów wydaje się słuszne. W bożonarodzeniowy poranek udało mi się zrobić wiele zdjęć moim dzieciom z ręki i nigdy niczego nie przeoczyłem z powodu drgań aparatu. Zdjęcie: Scott Gilbertson Ogólna konstrukcja i jakość wykonania aparatu X-E5 to także ogromny krok naprzód. W przeciwieństwie do X-E4, który był raczej plastikowy, X-E5 jest solidny i dobrze zbudowany. Górna płyta jest teraz wykonana z pojedynczego kawałka aluminium, co w dużym stopniu zapewnia aparatowi solidniejszy i bardziej luksusowy wygląd. Jeśli dorzucisz tam obiektyw typu naleśnik, na przykład nowy 23 mm f/2.8, poczujesz się jak X100, co nie było prawdą w przypadku poprzedniego modelu. Moją ulubioną rzeczą, którą X-E5 ukradł X100, jest fałszywy włącznik samowyzwalacza z przodu aparatu. (Seria X100 wzięła ten przełącznik z praktycznie każdej lustrzanki jednoobiektywowej wszech czasów.) W modelu X-E5 za pomocą tego przełącznika znajduje się pięć punktów kontrolnych, które można przesunąć w lewo lub w prawo, długo (około 3 sekundy) w lewo lub w prawo, a następnie okrągła część z przodu to przycisk. Wszystkie pięć można dostosować, co jest dobre, ponieważ – co frustrujące – w X-E5 nie ma pokrętła ISO. Ustawiłem samowyzwalacz jako skrót prowadzący do ISO w celu rozwiązania tego problemu. W przypadku innych aktualizacji przycisków X-E5 odzyskuje podwójne, możliwe do wciśnięcia pokrętła sterowania z X-E3 (w X-E4 brakowało tylnego pokrętła). Powrócił także przełącznik trybu AF, umożliwiający przełączanie między ręcznym ustawianiem ostrości, pojedynczym lub ciągłym autofokusem za pomocą przycisku, zamiast przechodzić do menu. Symulakra i symulacjaZdjęcie: Scott GilbertsonZdjęcie: Scott Gilbertson Następnie pojawiło się nowe, dedykowane pokrętło do symulacji filmu. Powiem od razu, że gdyby istniało pokrętło ISO, miałbym mniejszy problem z tym pokrętłem. Nadal byłoby to żenujące w jakiś niejasny sposób, którego nie jestem w stanie określić, ale cóż, mógłbym przykleić to kawałkiem taśmy i zapomnieć o tym. Ale nie ma tu pokrętła ISO, a dodanie sprzętowego pokrętła do czegoś tak niepoważnego, jak symulacja przełączania filmów, przy braku pokrętła do czegoś, co stale się zmienia (ISO), jest według mnie niewybaczalne.
已Opublikowany: 2026-01-10 12:00:00
źródło: www.wired.com








