Dlaczego wolna agencja WNBA nie może się teraz rozwijać
WNBA i WNBPA (związek zawodników) próbują obecnie dojść do porozumienia w sprawie nowego Układu Zbiorowego. Ponieważ ich poprzednia umowa CBA wygasła 9 stycznia, jesteśmy w nowej fazie negocjacji. Okresy przedłużenia minęły i teraz znajdujemy się w tak zwanym „status quo”. W zasadzie… nic się nie zmieniło. Jedyną rzeczą, która różni się teraz od tego w zeszłym tygodniu, jest to, że każda ze stron może teraz podjąć decyzję o przerwie w pracy, jeśli tak zdecyduje. Jak omawialiśmy w ostatni weekend, prawdopodobieństwo strajku przez zawodników byłoby znacznie większe niż w przypadku lokautu WNBA. Blokowanie graczy nie ma większego sensu, a prawdopodobnie tylko pogorszyłoby sytuację. Nie było jeszcze żadnych doniesień o tym, aby gracze poważnie rozważali strajk, więc teraz po prostu czekamy… jak długo, nikt nie wie. Gdybyśmy działali normalnie, bezpłatna agencja WNBA wystartowałaby w ubiegłą niedzielę. To był pierwotny dzień, w którym zespoły mogły rozpocząć wysyłanie kwalifikujących się ofert do wolnych agentów. Mogłoby to nadal mieć miejsce bez uzgodnienia nowego CBA, ale było mało prawdopodobne, że jakikolwiek gracz skorzystałby z tych ofert, a tym bardziej podpisałby cokolwiek. Chociaż liga informowała zespoły, że to się zbliża, zgodnie z protokołem mówiono również o moratorium na bezpłatną agencję w miarę upływu piątkowej daty wygaśnięcia umowy. Wydaje się, że do końca weekendu strony zgodziły się na to moratorium. Oznacza to, że wszelka wolna agencja została wstrzymana do czasu osiągnięcia porozumienia. Ma to sens, biorąc pod uwagę, że wiele transakcji, które miałyby teraz miejsce, odbywałoby się pomiędzy zespołami a wolnymi agentami z ograniczonymi uprawnieniami, a gracze starają się wyeliminować negocjacje kontrolowane przez zespół w nowym CBA. W tej chwili zespoły mają władzę nad „podstawowymi” graczami, zachowując ich prawa do negocjacji i mają nad nimi większą kontrolę. Sami gracze chcieliby w ramach swojej następnej umowy większej swobody agencyjnej. Nie jest to też zjawisko niespotykane. Nowe CBA NWSL posunęło się tak daleko, że wyeliminowało draft, a kwalifikujący się gracze po prostu przechodzą od razu do darmowej agencji. Gracze chcą większej autonomii w zakresie miejsca, w którym grają. Biorąc to wszystko pod uwagę, czas potrzebny na pogodzenie się w sprawie nowego CBA WNBA zacznie mieć wpływ na sezon WNBA. Liga zdecydowanie nie może kontynuować gry na zasadzie wolnej agencji bez nowej umowy, więc moratorium jest właściwym rozwiązaniem, ale to nie znaczy, że ułatwia to sytuację. Czeka nas niezwykle skondensowany okres poza sezonem WNBA, w którym będziemy musieli zmieścić się w drafcie rozszerzającym, 80% ligi negocjuje jako wolni agenci i draft do WNBA – nie wspominając o możliwym wcześniejszym rozpoczęciu obozu przygotowawczego i fakcie, że wielu zawodników będzie uczestniczyć w turniejach kwalifikacyjnych do Mistrzostw Świata FIBA w połowie marca. Co zabawne, wkrótce osiągniemy kolejny kamień milowy – poprzednie porozumienie w sprawie poprzedniego WNBA CBA zostało uzgodnione 14 stycznia, 2020. Oznacza to, że wkrótce wypłyniemy na nieznane wody, jeśli chodzi o to, ile czasu zajmie stronom uzgodnienie nowego porozumienia. Teraz, jak wiemy, rok 2020 przyniósł zwrot, a sezon WNBA ze względu na pandemię rozpoczął się dopiero później w lecie, więc nie miało większego znaczenia, że pogodzenie się zajęło 14 stycznia. Jednak w tym roku będzie to miało znaczenie. Każda pozycja na naszej liście rzeczy do zrobienia poza sezonem byłaby bezprecedensowa sama w sobie, a nawet gdyby pojawiła się na czas. Draft rozszerzający dwie drużyny pomiędzy Toronto i Portland, ogromny rynek wolnych agencji i 15-zespołowy Draft WNBA z ogromnym rynkiem ekstremalnych talentów. Rozłożenie tego wszystkiego na bardzo wąskie ramy czasowe będzie… chaotyczne.
已Opublikowany: 2026-01-14 00:03:00
źródło: www.sbnation.com








