Strona główna Edukacja Trump nie jest zainteresowany byciem honorowym – woli, żeby się go bano ...

Trump nie jest zainteresowany byciem honorowym – woli, żeby się go bano | przegladursynowski.pl

18
0
Trump nie jest zainteresowany byciem honorowym – woli, żeby się go bano
| przegladursynowski.pl

Trump nie jest zainteresowany byciem honorowym – woli, żeby się go bano

Dziesięć lat temu znany i odnoszący sukcesy inwestor powiedział mi, że „uczciwość obniża koszt kapitału”. Rozmawialiśmy wówczas o Donaldzie Trumpie i ten czarodziej z Wall Street wyjaśniał, dlaczego ówczesny kandydat Trump miał tak duże problemy z pożyczaniem pieniędzy na krajowych rynkach kapitałowych. Chodziło mu o to, że ludzie, którzy najlepiej znali Trumpa, byli przez niego oszukani, oszukani i wprowadzeni w błąd tyle razy tyle razy, że nie uważali, że stwarza on duże ryzyko kredytowe. Jeśli jesteś uczciwy i bezpośredni w biznesie, wyjaśnił mój przyjaciel, zdobywasz zaufanie, a to zaufanie ma prawdziwą wartość. Często o tym myślę. Ale nigdy bardziej niż w ciągu ostatnich kilku tygodni. We wszystkich debatach na temat polityki zagranicznej – w których ludzie rzucają hasłami takimi jak realizm, internacjonalizm, izolacjonizm, nacjonalizm, ten izm, tamto izm – jedno słowo zwykle przyciąga wzrok ideologów: „honor”. W szczególności honor narodowy. Prezydent Trump i wielu jego wielbicieli wierzy, że „przywraca” reputację Ameryki na arenie światowej. Sam Trump często mówi, że „nigdy nie byliśmy bardziej szanowani”. Nigdy nie jest do końca jasne, na czym to opiera, poza tym, co zagraniczni przywódcy rzekomo mówili mu na osobności. Badania opinii publicznej przynoszą w najlepszym razie mieszane uczucia. Głębsze zamieszanie dotyczy tego, co ma na myśli, mówiąc „szacunek”. Ze sposobu, w jaki Trump mówi o geopolityce, jasno wynika, że ​​utożsamia on „szacunek” z makiaweliczną mieszanką „strachu”, „siły” i „władzy”. To jedna z definicji. Na przykład wielu ludzi szanowało Chiny jako potęgę gospodarczą i militarną. Ale taki szacunek nie jest równoznaczny z „podziwem”. Wszyscy szanują Koreę Północną jako potęgę nuklearną. Ale niewielu zdrowych ludzi podziwia Królestwo Pustelników w jakikolwiek inny sposób. Brakuje koncepcji honoru. Jedna z największych krytyki poglądu, że ekonomia jest wszystkim – że wszyscy jesteśmy zwykłym Homo Economicus maksymalizującym dochody z wyłączeniem wszystkiego innego – polega na tym, że ludzie cenią inne rzeczy: miłość, rodzinę, moralność, uczciwość, wiarę i, tak, honor. Teorię geopolityki Trumpa można określić jako Patria Economicus (choć łacińscy puryści mogliby się temu sprzeciwić). To rodzaj realizmu, który po prostu mówi, że państwo narodowe powinno zrobić wszystko, co w jego mocy, aby uzyskać najlepsze interesy dla siebie (lub dla naczelnego Homo Economicus). Wydaje się, że do tego zmierza Trump, gdy mówi, że jedyną rzeczą, która może go ograniczyć na arenie międzynarodowej, jest „moja własna moralność. Mój własny umysł. To jedyna rzecz, która może mnie powstrzymać”. Jego doradca, Stephen Miller, upiera się, że „prawdziwym światem” „rządzi siła… rządzi siła… rządzi siła”. moc. Oto żelazne prawa świata, które istnieją od zarania dziejów.” Zgodnie z tą logiką możemy odebrać Danii Grenlandię – i samym Grenlandczykom – ponieważ możemy. Pytanie tylko, czy będzie to „łatwa droga”, czy „trudna droga”, jak niedawno powiedział Trump. Powinniśmy uznać tę prawdę. Odłóż na bok kwestie prawne, konstytucyjne i polityczne. To prawda, że ​​moglibyśmy zdobyć Grenlandię militarnie, w gangsterskim stylu. Prawdą jest również to, że mogę wziąć broń i okraść przyjaciół. Pomijając legalność, pytanie, jakie mam, brzmi: „czy byłoby to honorowe?” Według Trumpa zajęcie Grenlandii uczyniłoby nas bardziej „szanowanymi”, ale nie uczyniłoby nas bardziej zaszczyconymi. Zdradzalibyśmy naszych sojuszników (i ideały), nie tylko Danię, ale całe NATO, łamiąc dane słowo. Po co? Terytorium. Terytorium, do którego mamy pełne prawo używać już na mocy traktatu. Czy bylibyśmy bardziej dumni z naszej armii, gdyby stała się ona narzędziem podboju najemników? Św. Augustyn zapytał kiedyś: „Jeśli zatem odbierze się sprawiedliwość, czym są królestwa, jeśli nie wielkimi grabieżami?” George Washington był pasjonatem pojęć honoru i cnoty. W swoim pożegnalnym przemówieniu nalegał, abyśmy dotrzymywali naszych zobowiązań „w doskonałej dobrej wierze”. Ameryka, która wywiązuje się ze swoich zobowiązań, ma sojuszników, którzy będą honorować swoje. Ameryka, która przy najbliższej okazji zdradzi swoje zobowiązania siłą lub groźbą użycia siły, uzna, że ​​koszt kapitału politycznego będzie niezwykle kosztowny. Administracja odczytuje Doktrynę Monroe jako nakaz dla prezydenta, aby mógł robić na swoim terytorium, co mu się podoba, i zdaniem Trumpa Grenlandia jest naszym terenem. Nie tak widział to Prezydent Monroe. Podczas swojej pierwszej inauguracji Monroe oświadczył: „Honor narodowy jest własnością narodową o najwyższej wartości. Sentyment w umyśle każdego obywatela to siła narodowa. Dlatego należy o niego dbać. „Większość Amerykanów ma rację, chcąc, aby ich kraj był potężny. Ale powinni też chcieć, żeby nasz kraj był dobry. Arystoteles wierzył, że prawdziwy honor jest zarezerwowany nie tylko dla władzy i chwały, ale także dla cnoty. Ci, którzy cenią cnotę, nie znajdą pocieszenia w zapewnieniach Trumpa, że ​​ogranicza go jedynie własna moralność.X: @JonahDispatch


已Opublikowany: 2026-01-13 19:00:00

źródło: www.latimes.com