Bałam się ujawnić swoją wadę wymowy, ale uczniowie mnie zaskoczyli
Gdy zbliżał się pierwszy dzień prowadzenia kursu pisania, w moich żyłach krążyła zdrowa równowaga podniecenia i niepokoju. Ale stres pierwszego dnia nie był taki, jakiego można było się spodziewać. Tak, martwiłem się, jak przebiegną moje zajęcia inauguracyjne. Przede wszystkim jednak martwiłam się tym, jak energiczna grupa 25 uczniów zareaguje na moją niepełnosprawność mowy. Co się stanie, jeśli zwątpią w moje możliwości jako ich nauczyciela? A co, jeśli pomyślą, że nie wiem, o czym mówię? Brałem już udział w korepetycjach indywidualnych, ale to był pierwszy raz, kiedy uczyłem w klasie pełnej uczniów. Były to zajęcia online prowadzone w Blanche MacDonald Centre, szkole zawodowej w Vancouver, a ja uczyłem z drugiego końca kraju w Toronto. Samuel Dunsiger Fakt, że było to w Internecie, spotęgował mój niepokój, ponieważ czułem, że moja niepełnosprawność mowy była widoczna w postaci unoszącej się w powietrzu głowy rozmawiającej z moimi uczniami. Byłoby inaczej, gdyby odbyło się to osobiście i mogłem polegać również na mowie ciała. Od 3 roku życia mam wadę wymowy. Mówiąc ściślej, moja niepełnosprawność mowy objawia się jąkaniem – a raczej mimowolnym przerywaniem słów poprzez przedłużanie, powtarzanie i pauzy. Pomyśl: „Mmm, mam na imię Ssssssamuel” lub „Hhhh-ello, hhhh- jak się masz?” Nie różni się to od wady wymowy ukochanej postaci ze Looney Tunes, Porky Pig, bez spodni. „T-t-to-to wszystko, ludzie!” Pomimo powszechnego występowania jąkania — Stuttering Foundation of America szacuje, że 1 procent ludzi na świecie jąka się — zaburzenia mowy pozostają owiane tajemnicą jako jedna z wielu niepełnosprawności nękanych społecznym piętnem i błędnymi przekonaniami. Tak więc, jak często się zastanawiałem, jak mam być skutecznym nauczycielem, gdy mam problemy z mówieniem? To wewnętrzne przekonanie o sobie – które utrzymywałem aż do dorosłego życia – było poparte zewnętrznymi osądami, które często wyrażali mi sprawni fizycznie ludzie, zwłaszcza na temat rodzaju pracy, jaką ich zdaniem powinienem wykonywać. „Myślę, że nie powinieneś stać przed klasą” – powiedział mi jeden z moich byłych nauczycieli – „szczególnie, gdy się jąkasz”. Jednak kiedy dwa lata temu po raz pierwszy zacząłem prowadzić zajęcia z pisania, mojej kadencji towarzyszyła niedawna akceptacja mojej niepełnosprawności i kariera w dziedzinie sprawiedliwości w zakresie dostępności. W tym momencie otwarcie powiedziałam o mojej niepełnosprawności mowy i broniłam się w miejscu pracy. Ale te natrętne myśli „co by było, gdyby” nadal nie dawały mi spokoju. Ponieważ tak samo frustrująca jest niemożność powiedzenia tego, co chcesz powiedzieć, kiedy chcesz, bardziej frustrujące jest poruszanie się po postrzeganiu – i potencjalnych negatywnych reakcjach – jakie ludzie mogą mieć na Twój temat. I nie ogranicza się to do jąkania, ale ogólnie do niepełnosprawności. Faktem pozostaje, że w klasie nie mówimy wystarczająco dużo o niepełnosprawności. To nie jest normalne i tak powinno być. Właśnie dlatego zacząłem ujawniać moje jąkanie moim uczniom. Posłużyło mi to zarówno jako sposób na rzucenie wyzwania tym myślom „co by było, gdyby” i uspokojenie się, a także jako podstawa do nawiązania rozmowy o niepełnosprawności w klasie. Dlatego na początku semestru za priorytet postawiłem sobie ujawnienie mojej niepełnosprawności mowy. Posunąłem się nawet o krok dalej i zażartowałem z tego powodu. „Możesz usłyszeć, że mówię trochę inaczej. Jąkam. Więc będziemy tu przez dłuższy czas” – zażartowałem. Moi uczniowie zaczęli się śmiać. Lubię dodawać humoru, kiedy mówię o moim jąkaniu, jako o sposobie na pozbycie się obaw ludzi związanych z niepełnosprawnością i zapewnienie im większego spokoju. To znaczy, zdecydowanie czuję się dzięki temu spokojniej, gdy zaczynam uczyć. Ale co ważniejsze, uważam, że nadaje ton temu, że niepełnosprawność nie jest czymś, czego należy się bać – że aby przełamać piętno wokół niepełnosprawności, należy ją powitać z radością w naszym życiu, w naszych rozmowach i w naszych klasach. Ku mojemu zdziwieniu moi uczniowie zaczęli wykazywać mieszankę ciekawości i wdzięczności. Niektórzy z nich zaczęli zadawać mi pytania na temat jąkania. Czy jąkasz się częściej w określonych sytuacjach społecznych? A co z konkretnymi słowami? Jakie to uczucie, kiedy się jąkasz? Słuchanie ich pytań było muzyką dla moich uszu. Dla mnie ich ciekawość była oznaką, że nie tylko nie zauważyli mojej niepełnosprawności mowy, ale chcieli dowiedzieć się o niej więcej. Moje ujawnienie przekształciło się w rozmowę o jąkaniu, która zajęła jedną czwartą zajęć. Oznaczało to, że niepełnosprawność była jawna. Później otrzymałem e-mail od jednego z moich uczniów, w którym wyraził wdzięczność za to, że podzieliłem się swoją niepełnosprawnością, co skłoniło go do otworzenia się na temat swoich trudności w uczeniu się. To dlatego zamiast uciekać przed moją wadą wymowy lub zadręczać się myślami „co by było, gdyby” na temat potencjalnie negatywnych reakcji na to, zdecydowałem się zachować przejrzystość w kwestii mojego jąkania. Nie wypowiadając się na temat naszych życiowych doświadczeń z niepełnosprawnością, nieumyślnie utrwalamy piętno społeczne. To dzięki ujawnieniu zaczynamy prowadzić rozmowy, które służą normalizacji niepełnosprawności. Może byłem odrobinę niechętny do ujawniania swojej niepełnosprawności mowy, ale nie mam wątpliwości, że decyzja o ujawnieniu tej niepełnosprawności uczyniła mnie lepszym nauczycielem.
已Opublikowany: 2026-01-26 09:01:00
źródło: www.edsurge.com








