Uber – będący celem procesów sądowych w sprawie wypadków samochodowych – nalega, aby wprowadzić prawo ograniczające honoraria prawników w Kalifornii
Trwająca od dawna walka między najbardziej znanymi prawnikami z Los Angeles a Uberem, jednym z ich najczęstszych celów, wkrótce przeniesie się z sali sądowej na listopadowe głosowanie. Gigant zajmujący się wspólnymi przejazdami zbiera podpisy pod inicjatywą, która, jeśli zostanie przyjęta przez wyborców, ograniczy wysokość zarobków prawników w sprawach dotyczących kolizji pojazdów. Firma obiecuje, że zmiana zapewni ofiarom większą część pieniędzy z ugody, twierdząc, że agresywni adwokaci zawyżają rachunki za leczenie, aby zwiększyć własne zyski. Prawnicy twierdzą, że taka zmiana zdziesiątkuje ich lukratywną niszę – procesy sądowe dotyczące wypadków samochodowych w raju samochodowym, jakim jest Kalifornia – i ostatecznie sprawi, że tysiące ludzi z małymi lub trudnymi sprawami nie będzie mogło pozwać, ponieważ nie mogą znaleźć prawnika. Ta walka, zdaniem prawników, ma charakter egzystencjalny. Z dokumentów kampanii wynika, że adwokaci firm Sweet James i Jacoby & Meyers – których nazwiska i twarze na długo pozostaną w pamięci większości kalifornijskich kierowców – przekazali prawie 1 milion dolarów komisji sprzeciwiającej się głosowaniu. Przyłączyło się kilkudziesięciu innych bogatych prawników, którzy zebrali imponującą kasę wojenną przekraczającą już 46 milionów dolarów. „Uber cholernie dobrze wie, czego dokonał” – powiedział Nicholas Rowley, będący jednym z przywódców opozycji. „To prawo ma na celu pozbawić zwykłych ludzi pracy możliwości uzyskania reprezentacji”. Prawnicy potępili ograniczenie wysokości opłat jako konia trojańskiego mającego na celu oszukanie wyborców w celu zrujnowania delikatnej matematyki leżącej u podstaw procesów sądowych dotyczących obrażeń ciała. Obecnie prawnicy zajmujący się szkodami na osobie zazwyczaj pobierają od 33% do 40% wypłaty klienta. To ich zdaniem wystarczy, aby mogli zarabiać na życie i podejmować ryzyko podejmowania spraw w oparciu o wynagrodzenie awaryjne, co oznacza, że w przypadku przegranej nie otrzymają wynagrodzenia. Propozycja Ubera ograniczałaby opłaty adwokackie w sprawach związanych z wypadkami samochodowymi do 25% i wymagałaby, aby dodatkowe koszty – opłaty za złożenie wniosku, zeznania i biegli – były obliczane przed podziałem wynagrodzenia, a nie potrącane z części klienta. Obie strony mają sprzeczne poglądy na temat tego, kto powinien pokryć koszty leczenia, które często pochłaniają znaczną część majątku poszkodowanego klienta wypłata. Adwokaci twierdzą, że aby zagwarantować klientom 75% pieniędzy, prawnicy będą musieli pokryć rachunek za koszty leczenia, co stwarza ryzyko, że wyjdą z niczym. Uber stwierdził, że kwestia tego, kto pokrywa koszty leczenia, „nie jest uwzględniona w tym środku” i oczekuje, że klienci zapłacą. Środek ten ściśle ograniczyłby koszty leczenia, których można się domagać, i ograniczyłby większość odszkodowań w przypadku stawek opartych na ubezpieczeniu. Z danych finansowych kampanii wynika, że komitet działań politycznych pod przewodnictwem lekarzy sprzeciwiający się temu rozwiązaniu zebrał ponad 4 miliony dolarów, argumentując, że uniemożliwi to Kalifornijczykom uzyskanie leczenia. Uber oświadczył w oświadczeniu, że żadne z tych środków nie uniemożliwia ofiarom wypadków samochodowych zapewnienia lekarzy i prawników. Zamiast tego, jak twierdzi firma, rozwiązanie to ma na celu rozwiązanie odwiecznego problemu kalifornijskiego systemu prawnego: prawnicy namawiają ofiary wypadków samochodowych na kosztowne operacje, aby zawyżyć ich honoraria. Jak twierdzi Uber, jedynymi Kalifornijczykami, których to dotyczy, będą „podejrzani prawnicy zajmujący się billboardami, których model biznesowy opiera się na wykorzystywaniu ofiar wypadków samochodowych dla własnych korzyści”. „Kalifornijczycy zasługują na system, w którym ofiary są traktowane priorytetowo przed prawnikami zajmującymi się billboardami” – powiedział Adam Blinick, szef ds. polityki publicznej w Uberze. „Ograniczenie opłat adwokackich, zakaz prowizji i położenie kresu zawyżonym rachunkom za leczenie to zdroworozsądkowe reformy, które ochronią ofiary wypadków samochodowych i obniżą koszty, i mamy pewność, że wyborcy się z tym zgodzą”. Uber dolał oliwy do ognia, wytaczając federalne pozwy o ściąganie haraczy skierowane przeciwko zarówno Downtown LA Law Group (DTLA), jak i Jacobowi Emrani, dwóm czołowym kancelariom prawniczym zajmującym się szkodami osobowymi w południowej Kalifornii. W pozwie zarzuca się, że prawnicy zawarli „umowy dodatkowe” z niektórymi lekarzami dotyczące zawyżania rachunków medycznych za niepotrzebne procedury w celu uzyskania większej wypłaty. W poście na Instagramie DTLA nazwała pozew „wykalkulowaną próbą stłumienia uzasadnionych roszczeń przez korporację wartą miliard dolarów”. Prawnik reprezentujący Emrani nazwał to bezwartościowym i stanowi część kampanii „zamknięcia drzwi gmachu sądu przed ofiarami obrażeń spowodowanych przez kierowców Ubera”. Przygotowując się do walki, Consumer Attorneys of California, potężna grupa prawnicza specjalizująca się w procesach sądowych, forsuje trzy własne rozwiązania w drodze głosowania, w tym jeden mający na celu zwiększenie odpowiedzialności prawnej firm zajmujących się wspólnymi przejazdami w przypadku napaści na tle seksualnym ze strony kierowcy, a drugi mający na celu unieważnienie środka ograniczającego opłaty, jeśli zostanie on przyjęty. W całym Los Angeles pojawiły się billboardy przypominające Kalifornijczykom, że Uber jest przedmiotem szeregu dochodzeń „New York Timesa” w sprawie napaści na tle seksualnym ze strony kierowców. Billboard na West Pico Boulevard i Vermont Avenue w Los Angeles informuje przechodniów o napaściach na tle seksualnym zgłoszonych do Ubera. (Jason Armond/Los Angeles Times) Firma stwierdziła, że zainwestowała miliardy w zapewnienie bezpieczeństwa rowerzystom i „zrobiła więcej niż jakakolwiek inna firma, aby stawić czoła” przemocy seksualnej. Consumer Watchdog, grupa zajmująca się prawami konsumentów, która sponsoruje część billboardów i otrzymuje fundusze od prawników procesowych, opublikowała „ostrzeżenie konsumenckie”, w którym określiła górny limit opłat jako środek „licencji na zabijanie”, twierdząc, że ostatecznie utoruje to drogę Uberowi do dalszego rozwoju robotyki bez obawy, że zostanie pozwany. Uber stwierdził, że jest to „całkowita nieprawda”, a rozwiązanie to nie ma nic wspólnego z pojazdami autonomicznymi. Naciski Ubera pojawiają się w napiętym momencie dla kalifornijskiej Izby Adwokackiej. „The Times” doniósł, że tej jesieni prywatni inwestorzy chcą finansować sprawy dotyczące wykorzystywania seksualnego w Kalifornii, a także oddzielne zarzuty dotyczące oszukańczych procesów sądowych i nieetycznego postępowania ze strony Downtown LA Law Group, firmy znanej z procesów sądowych dotyczących wypadków samochodowych, która odegrała znaczącą rolę w wartej 4 miliardy dolarów ugodzie w hrabstwie Los Angeles w sprawie nadużyć seksualnych. DTLA zaprzeczyła wszelkim nadużyciom i stwierdziła, że działa „z niezachwianą uczciwością, stawiając dobro klienta na pierwszym miejscu”. Niektórzy prawnicy martwią się, jak wyborcy będą postrzegać ich branżę, gdy nadejdzie czas oddania głosu. „Powiem wam od razu, że moglibyśmy lepiej radzić sobie z policją” – powiedział Rowley, który stwierdził, że według niego adwokatura stanowa w przeszłości była słaba w stosunku do prawników z Kalifornii. „Stwarza to sytuację, w której Uber może robić to, co robi”. Zewnętrzna część Downtown LA Law Group w Los Angeles. (Carlin Stiehl/Los Angeles Times) Wezwania do reform w środowisku prawniczym Kalifornii nabrały w ostatnich miesiącach tempa. Joseph Nicchitta, tymczasowy dyrektor naczelny hrabstwa, wezwał Radę Adwokacką do wdrożenia „bardzo potrzebnych reform etycznych”, które sprawiłyby, że duże sprawy dotyczące obrażeń ciała stałyby się mniej opłacalne dla prawników. Adwokaci i grupy wsparcia biznesu publicznie apelują, aby trzymać private equity z dala od krajobrazu prawnego stanu, obawiając się, że jest to przyczyną błahych procesów sądowych. Gubernator Gavin Newsom podobnie wyraził niepokój. „Nasz system prawny ma zapewniać sprawiedliwość, przejrzystość i odpowiedzialność, a nie model biznesowy, w którym osoby, które doświadczyły przemocy lub traumy, są źródłem dochodów” – powiedział rzecznik gubernatora. „Kalifornia może – i musi – wyznawać jednocześnie dwie prawdy: jednoznacznie opowiadać się po stronie ocalałych i ofiar, a jednocześnie żądać uczciwości w kancelariach prawnych i innych firmach działających w ramach naszego systemu prawnego”. Kalifornijczycy niezadowoleni z problematycznych kancelarii prawnych już mają sposób, aby ich pokonać bez głosowania – argumentują przeciwnicy Ubera. 1 stycznia weszło w życie nowe prawo, które przyznaje obywatelom prywatnym prawo do pozwania adwokata za nieetyczne praktyki. Wiele takich praktyk jest już nielegalnych, ale rzadko ściganych. Obejmuje to reklamy zawierające fałszywe obietnice i wykorzystujące strony trzecie do pozyskiwania klientów. Tej jesieni dziennik „The Times” doniósł, że dziewięciu powodów reprezentowanych przez Downtown LA Law Group otrzymało wynagrodzenie od rekruterów, aby pozwali hrabstwo za wykorzystywanie seksualne w domach poprawczych, z czego czterech powiedziało, że poproszono ich o uzupełnienie roszczeń. Firma odmawia płacenia komukolwiek za złożenie pozwu. „Właśnie dlatego napisaliśmy projekt ustawy” – powiedział senator Tom Umberg (ze stanu Santa Ana), prawnik nadzorujący Senacką Komisję Sądownictwa, w odpowiedzi na artykuł na temat tej firmy z „The Times” z 31 grudnia. „Spodziewam się, że ktoś weźmie na siebie obowiązek faktycznego egzekwowania tego prawa”.
已Opublikowany: 2026-01-17 11:00:00
źródło: www.latimes.com








