Dzień 168: Czego uczymy dzieci, gdy praca ciągle się zmienia?
Kiedy stanowiska pracy wygasają szybciej niż dzieciństwo, program nauczania wymaga ponownego przemyślenia. Kiedy byłem dzieckiem, dorośli zadawali bardzo konkretne pytanie: „Kim chcesz zostać, gdy dorośniesz?” Oczekiwali rzeczownika. Doktor. Inżynier. Nauczyciel. Coś na tyle stabilnego, że zmieściłoby się na okładce szkolnego zeszytu. Dziś to pytanie wydaje się… przestarzałe. Nie błędne, po prostu niekompletne. Ponieważ wiele zawodów, które będą miały nasze dzieci jeszcze nie istnieją. A niektóre z tych, do których wciąż je przygotowujemy, już po cichu blakną. Czego więc ich uczymy? Konkretnych narzędzi? Zmienią się. Konkretne zawody? Zmutują. Nawet całe branże wydają się mniej trwałe niż porządna aktualizacja oprogramowania. Tym, co wydaje się trwałe, są umiejętności, które nie idealnie pasują do opisów stanowisk pracy:Nauka, jak się uczyćZadawanie lepszych pytań niż odpowiedziRegulacja emocji w niepewnym środowiskuCiekawość bez panikiEtyka, gdy prędkość przewyższa mądrośćNieustannie optymalizujemy dzieci pod kątem pewności w świecie, który aktywnie ją usuwa.Oceny nadal nagradzają poprawność ponad eksplorację.Systemy nadal karzą błędy, zamiast traktować je jak dane.I wciąż mówimy o „karierach” tak, jakby były prostymi liniami, a nie rozwijającymi się szkicami.Tutaj mam pewność, że jestem rodzicem się chwieje. Nie martwię się, że moja córka nie znajdzie pracy. Martwię się, czy świat da jej wystarczająco dużo miejsca, aby mogła stać się kimkolwiek, kim chce, nie wymagając od niej zbyt wczesnego podjęcia decyzji. Może prawdziwą lekcją nie jest to, co robić w pracy. Może chodzi o to, jak pozostać ludzkim, ciekawym i uziemionym, podczas gdy praca wciąż się zmienia. tracąc siebie.
已Opublikowany: 2026-01-15 15:02:00
źródło: medium.com








