Strona główna Edukacja Studenci chcą władzy, a nie arkuszy ćwiczeń. Szkoły muszą uczyć je organizowania...

Studenci chcą władzy, a nie arkuszy ćwiczeń. Szkoły muszą uczyć je organizowania się. | przegladursynowski.pl

7
0
Studenci chcą władzy, a nie arkuszy ćwiczeń. Szkoły muszą uczyć je organizowania się.
| przegladursynowski.pl

Studenci chcą władzy, a nie arkuszy ćwiczeń. Szkoły muszą uczyć je organizowania się.

W ciągu ostatnich dwóch lat zauważyłem, że kiedy uczę uczniów na jakikolwiek temat w USA i na całym świecie, wyrażają zauważalną apatię i brak zainteresowania. Kiedy wybrano naszego obecnego prezydenta, zapytałem latynoską studentkę, jak się czuje, a ona odpowiedziała, że ​​go lubi, ponieważ „nauczy ją, jak zarabiać pieniądze”. Kiedy odrzuciłem tę kwestię i poruszyłem kwestię nielegalnych imigrantów, odpowiedziała: „Poczekaj. Jestem obywatelką, to nie mój problem”. Niedawno podobny problem pojawił się u innego ucznia, który jest czarny; odpowiedział na naszą dyskusję na temat ludobójstwa, mówiąc, że „nie obchodzi go to” i „chce tylko zarabiać pieniądze”. Bardzo troszczę się o moich uczniów. Dla mnie apatia i indywidualizm, które u nich widzę, są uzasadnione i niepokojące. W ich oczach jedyne rzeczy, które ułatwiają życie, to pieniądze i władza. Współczuję im, ale serce mi pęka, ponieważ te pieniądze i władza nie są i w historii nigdy nie były w rękach ludzi takich jak moi studenci. Historycznie rzecz biorąc, możliwości dla osób zmarginalizowanych wynikały ze wspólnej pracy jako społeczność w walce o życie i zasoby, których potrzebujemy. Jednak obecnie nie sądzę, że struktura naszych szkół zapewnia uczniom znaczące możliwości organizowania się i budowania społeczności. Jestem wdzięczny, że zostałem przeszkolony na eksperta w zakresie treści w zakresie sztuki języka angielskiego, korzystając z najnowszych badań, takich jak ocenianie pod kątem równości, nauczanie uwzględniające kulturę i uniwersalny projekt uczenia się (UDL). Z punktu widzenia programu nauczania praktyki oferowane w każdym z tych ram pomogły mi stworzyć niezapomniane chwile trwałego zrozumienia. Jednak te ekstremalne czasy wymagają czegoś więcej niż tylko przemyślanych rubryk, konkretnych zadań i nauczania reprezentatywnego kulturowo. Martwię się, że żadna ilość odkrywczej teorii krytycznej nie pobudzi moich studentów, z których większość należy do klasy robotniczej, do dostrzeżenia wartości dyscypliny intelektualnej. W miarę upływu lat, a nasz klimat polityczny staje się coraz bardziej spolaryzowany, ja również się załamuję. Coraz bardziej skupiam się na sobie, żeby przetrwać. Jeśli to moja historia, biorąc pod uwagę możliwości, jakie mi dano i książki, które przeczytałem, to moi uczniowie z pewnością doświadczają tego dziesięciokrotnie. A poza tym przychodzą do szkoły, żeby przechadzać się między zajęciami, siadać przy ławkach i uczyć się informacji, które, jak im mówimy, uwolnią ich umysły, ale potem wychodzą i warunki się nie zmieniają. Tradycyjny model nauczania w fabrykach już się nie sprawdza i uważam, że pewnego dnia upadnie pod ciężarem własnego starzenia się. Kiedy tak się dzieje, jak stworzyć doświadczenie edukacyjne, które skupi się na empatii i pobudzi do działania? Chociaż niekoniecznie znam odpowiedź na to pytanie, myślę, że warto zbadać kilka pomysłów. Włączanie organizacji społecznych Organizacje społeczne, które wspierają uczniów po lekcjach w nauce organizowania, powinny mieć możliwość przychodzenia do klasy i regularnego prowadzenia warsztatów. Ostatecznym celem powinno być opuszczenie budynku przez uczniów na kilka wycieczek terenowych z przewodnikiem, aby zademonstrować, zaprotestować i zgłosić się jako wolontariusze. Wyzwanie związane z tym podejściem polega na tym, że moim zdaniem powinno się to odbywać co tydzień w godzinach lekcyjnych. Jeśli uczniowie z klasy robotniczej nie mogą się organizować ani angażować w wolontariat ze względu na niezliczone obowiązki, jakie staną przed nimi po opuszczeniu budynku naszej szkoły, wówczas jedyną chwilą, w której możemy się zaangażować, będzie czas w godzinach lekcyjnych. Dlatego naszym obowiązkiem jest stwarzanie możliwości zaangażowania społeczności. Organizowanie w formie uczenia się opartego na projektach Chociaż uczenie się oparte na projektach to wyjątkowe podejście do tworzenia pracy, jak wyglądałaby organizacja uczniów? Wybierają problem, a my uczymy ich, jak zabiegać o tę sprawę poprzez agitację, odwiedzanie osób, których ona dotyczy lub przeprowadzanie wywiadów. Celem jest stworzenie planu organizacyjnego dla sprawy, która ich interesuje. Ocena wynika z powodzenia procesu, ale praca jest nastawiona na realne zajmowanie się kwestiami społecznymi, a nie tylko na czytanie o nich. Praktyki ogólnoszkolne A co by było, gdyby co roku od uczniów oczekiwano, że będą się organizować i formułowali refleksje, które wyraźnie poproszą ich o wyjaśnienie, w jaki sposób ich empatia wzrosła dzięki organizowaniu się? Jedynym sposobem, w jaki widzę, że szkoły mogą przetrwać, jest przekształcenie ich w miejsca oporu – myślące ośrodki działań rewolucyjnych – które mają miejsce w godzinach lekcyjnych. W obecnych warunkach nie możemy zakładać, że nasi uczniowie będą mieli czas, energię i zasoby, aby przemyśleć wszystko, czego ich nauczymy, gdy zabrzmi dzwonek nakazujący zwolnienie. Książki dla nauczycieli uwolniły mój umysł, ale nie uwolniły mnie od moich warunków. Programy kształcenia nauczycieli musiałyby zostać przekształcone, abyśmy oprócz opanowania treści byli szkoleni w zakresie organizowania i nauczania organizowania. Jeśli szkoły nie staną się miejscami oporu, nie widzę przyszłości, w której młodzi ludzie będą myśleć o szkole jak o czymś innym niż o obowiązku, którego muszą się podjąć, aby przetrwać w świecie zbudowanym tak, aby czuli się mali. Jeśli nie nauczymy ich mocy poprzez zbiorowe działanie, będą rosnąć i ułatwiać te same niebezpieczeństwa, które doprowadziły do ​​ich indywidualizmu. Często myślę o słowach Gila Scotta-Herona: „Rewolucji nie będzie transmitować w telewizji”. Zapytany, co to oznacza, odpowiedział: „Tutaj musi nastąpić rewolucja”, wskazując na swoją głowę. Najcenniejsza nauka ma miejsce, gdy nikt nie patrzy. Osobiście jednym z moich największych osiągnięć w życiu jest nauczenie się kochać siebie taką, jaką jestem. Ale zajęło mi lata czytanie książek, które wyjaśniły mi, jak i dlaczego świat został stworzony tak, żebym się nienawidził. Po drugiej stronie poczułam się lepiej – a wszystko to dzięki czytaniu i pisaniu. Ale ostatecznie jestem uwikłany w ten sam system wyzysku i biedy, który sprawia, że ​​moi uczniowie skupiają się wyłącznie na sobie. Książki uwolniły mój umysł, ale nie uwolniły mnie od moich warunków. Nasi przodkowie nauczyli nas, że istniejących struktur nie zbudowano dla najbardziej marginalizowanych. W rezultacie zorganizowali się. Postrzegali siebie jako zasoby, które muszą być wolne, i najczęściej robili to poza klasą. Jestem coraz bardziej rozczarowany koncepcją i rzeczywistością klasy jako miejsca wykroczeń, podczas gdy sama struktura szkoły gwarantuje, że jakiekolwiek wykroczenie może istnieć jedynie w umyśle i nie objawiać się w realnym świecie. Jedynym sposobem na naruszenie tego systemu edukacji jest stworzenie uporządkowanych, znaczących możliwości wyjścia poza cztery ściany naszych klas. Nie możemy po prostu czytać o akcji rewolucyjnej; musimy się nim stać.


已Opublikowany: 2025-12-03 09:00:00

źródło: www.edsurge.com