Strona główna Edukacja Wiele szkół uważa, że ​​uczniowie nie potrafią już czytać całych powieści. To...

Wiele szkół uważa, że ​​uczniowie nie potrafią już czytać całych powieści. To tragedia | Małgorzata Sullivan | przegladursynowski.pl

6
0
Wiele szkół uważa, że ​​uczniowie nie potrafią już czytać całych powieści. To tragedia | Małgorzata Sullivan
| przegladursynowski.pl
‘Many teens read far fewer full novels than in the past.’ Photograph: Justin Leighton/Alamy

Wiele szkół uważa, że ​​uczniowie nie potrafią już czytać całych powieści. To tragedia | Małgorzata Sullivan

Czytanie beletrystyki sprawiło mi taką radość, że trochę mi serce pękło, gdy ostatnio dowiedziałam się, że wiele szkół nie przydziela już uczniom szkół średnich pełnych podręczników. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez „New York Times” wśród 2000 nauczycieli, uczniów i rodziców, nastolatkom wręcza się fragmenty książek i często czytają je nie w druku, ale na szkolnych laptopach. testy. Jednym z czynników jest Common Core, zestaw standardów przyjętych przez wiele stanów USA ponad dziesięć lat temu. Biorąc pod uwagę te standardy, wiele szkół korzysta z programów nauczania, takich jak StudySync, który wykorzystuje podejście antologiczne do przedstawiania uczniom literatury. W rezultacie wielu nastolatków czyta znacznie mniej pełnych powieści niż w przeszłości, przyznają nauczyciele. Niektórzy nauczyciele jednak buntują się. „Wielu nauczycieli to tajni rewolucjoniści i nadal przydzielają całe książki” – powiedziała Heather McGuire, respondentka ankiety, która uczy języka angielskiego w Nowym Meksyku. Kibicuję tym renegatom, ponieważ nie wyobrażam sobie życia – ani wychowywania własnych dzieci – bez czytania drukowanych książek. Jednym z moich najcenniejszych wspomnień jako rodzica jest zabranie mojej siedmioletniej córki, aby już pierwszego dnia odebrała nasz rodzinny egzemplarz Harry’ego Pottera i Czary Ognia z lokalnej księgarni. wyszło. W samochodzie trzymała potężną książeczkę na swoich maleńkich kolanach i zaczęła ją przeglądać. Książki prowadzą do bogatszego życia. Prowadzą też do bardziej udanego życia. Kiedy wróciliśmy do domu, jej starszy brat – nie do końca charytatywnie – wyrwał jej go z rąk i zdałem sobie sprawę, że rozsądnie byłoby zainwestować w dwa egzemplarze. Jakoś sobie z tym poradziliśmy. Ale jeśli dzieci muszą się kłócić, niech się kłócą o książkę – mówię. Obecnie moje dorosłe dzieci nadal czytają dla przyjemności. Niedawno zauważyłem jedno z klasyką Nory Ephron „Zgaga” i drugie z najnowszą lekturą Iana McEwana „Co możemy wiedzieć”. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby dzisiejsze dzieci w wieku szkolnym czytały samodzielnie, zwłaszcza korzystając z bibliotek szkolnych lub publicznych. Ale nie każde dziecko zostało wychowane w przekonaniu, że czytanie fikcji jest częścią codziennego życia. Być może potrzebowali tego szkolnego zadania – na przykład 451 stopni Fahrenheita Raya Bradbury’ego, Gwiazd naszych wina Johna Greena lub Władcy much Williama Goldinga – aby uświadomiło im, jak satysfakcjonujące może być czytanie powieści. Tak, od początku do końca. Włóż w ręce nastolatka egzemplarz zapadającej w pamięć powieści Claire Keegan Foster – ma ona tylko 130 stron – a obawy związane z zanikiem koncentracji uwagi mogą zniknąć. (Foster była jedną z książek polecanych w tym intrygującym artykule w Guardianie, o których autorzy konsekwentnie dają je w prezencie). Wtedy nastolatek może chcieć sięgnąć po coś innego autorstwa Keegana lub innego irlandzkiego autora albo nawiązać inne powiązanie. Tak to działa z kochającymi książkami. Jedno prowadzi do drugiego, tworząc stokrotkowy łańcuch zainteresowań, nauki i przyjemności. Uwielbiam to uczucie chęci powrotu do mojej książki, które poczułem ostatnio przy Przymierzu ze śmiercią Stephena Beckera, literackim thrillerze sądowym opublikowanym w 1964 r., który z kolei nastąpił po moim zanurzeniu się w nowej powieści Lily King „Serce kochanka”. Dla mnie to się nigdy nie kończy i mam nadzieję, że nigdy się nie skończy. Książki prowadzą do bogatszego życia. Prowadzą także do bardziej udanego życia, jak wykazało trwające dwie dekady badanie. Dzieci, które żyły z książkami w domu – zaledwie 20 – odniosły znaczne korzyści w porównaniu z tymi, które tego nie robiły, w takich obszarach jak sukcesy w nauce, rozwój słownictwa i osiągnięcia w pracy. Jest coś w trzymaniu w rękach fizycznej książki, co, jestem przekonany, robi różnicę. To jeden z powodów, dla których te nędzne fragmenty książek czytane na szkolnym laptopie wydają mi się tak strasznie smutne. W całym kraju istnieją programy charytatywne, w tym Reading Is Fundamental, które pomagają przekazywać drukowane książki dzieciom i rozpoczynają tworzenie tych niezwykle ważnych domowych bibliotek. Jeśli szkoły tego nie zrobią – lub uważają, że nie mogą – być może konieczne będzie wkroczenie miłośników książek na całym świecie. Jest nas legion.


已Opublikowany: 2026-01-06 11:00:00

źródło: www.theguardian.com