Kwiaty na zakończenie roku (szkolnego).
Nauczyciel zastanawia się nad końcem swojej pierwszej klasy nauczania. Naciśnij Enter lub kliknij, aby zobaczyć zdjęcie w pełnym rozmiarze Pies nauczyciela otrzymuje kwiaty. „Wyhodowałeś sobie kwiat w ogrodzie” Aminé z udziałem Leona Thomasa „Nowy kwiat!” Rodzic ucznia powiedział, że wyglądam starzej niż na początku roku szkolnego. Mówiąc dokładniej, powiedziała synowi, że na pierwszy rzut oka wyglądam starzej. Imigrantka, ta mama przypomina mi moją babcię, a to oznacza, że jest uczciwa i rzeczowa. Co oznacza, że przypomina mi kobiety w moim życiu. Co oznacza, że nigdy nie otrzyma wszystkich kwiatów, na które zasługuje.**** Skończyłem pierwszy rok nauczania i czwarty rok pracy w szkole publicznej. Obecnie widać to na mojej twarzy (tak mi powiedziano). Patrzę na siebie w lustrze i widzę mężczyznę, który nie jest już tak młody jak kiedyś. Pozwólcie, że będę przez chwilę dramatyzował, ale wiem, że siwe włosy prędzej czy później wyrosną. Zmarszczki na moim czole i linie śmiechu na ustach przebiją się przez powierzchnię mojej skóry. Ta dziedzina, w której się znalazłem, prawdopodobnie przyspieszy moje starzenie się. Skończyłem studia wiele lat wcześniej, ale ukończenie roku jako nauczyciel sto siedemdziesiąt sześć dni później to zupełnie inny rodzaj podróży. Nie mogę powstrzymać się od patrzenia wstecz na ścieżkę i jestem trochę zawiedziona, że nie uda mi się tego zrobić po raz pierwszy. Zasnęłam w lutowym mrozie, a obudziłam się w majowym cieple. Mogę to teraz napisać i powiedzieć, że byłem dobrym nauczycielem. Skłamałbym, gdyby po długich dniach nie pojawiła się czkawka i łzy frustracji, które gromadziły się w kącikach oczu. Nie jestem też dumny, że mogę powiedzieć, że sucha ściana w mojej klasie jest popękana, ponieważ do przyklejenia plakatów, których ani ja, ani uczniowie nigdy nie używaliśmy, użyłem dwustronnej taśmy. Mimo że potrafię przyznać się do dobrze wykonanej pracy, bardzo wzruszam się, gdy mnie chwalą. Jeśli nie mogę kontrolować jasności światła, nie chcę znajdować się w centrum uwagi. To brzmi samolubnie z mojej strony. Ale kiedy ofiarowuje się mi kwiaty, nie mogę powstrzymać się od zakrycia twarzy płatkami. W ostatnim tygodniu szkoły zapytałem współpracowników „co mam teraz zrobić?” Pół żartem na temat braku celu. Teraz czuję, że nie pracuję codziennie. „Odpocznij”, „spędzaj czas z psem”, „rób to, co robiłbyś, gdybyś nie miał pracy”. Bardzo poważnie przyjmuję te pomysły, naprawdę, ale znaczna część mojego spełnienia wynika z obecności w szkole. Jasne, że muszę nad tym popracować, ale zrobię to później.****Większość moich dni spędziłam z ósmoklasistami. Oznacza to, że uczniowie pierwszej klasy, jaką kiedykolwiek miałem, przygotowywali się do wypłynięcia w kolejne etapy swojego życia. Teraz, drogi czytelniku, cały czas o tym mówię, ale dla niewtajemniczonych: pierwszy rok nauczania skończyłem w czerwcu 2025 roku. Z tego, co mi powiedziano, przez pierwszy rok poszło mi naprawdę dobrze. Nie zostałem przejechany przez uczniów, nie płakałem w środku zajęć i nie zostałem zwolniony. Być może trochę się zawiodłam, ale proszę, pozwólcie, że przypomnę, że jeśli to nie ja określam jasność reflektorów, to wolę być na widowni i czekać na wręczenie kwiatów. Teraz, gdy przeszłam tę ścieżkę, mogę teraz spojrzeć wstecz i przyznać, choć czasami jest to trudne, że jestem dumna z tego, czego udało mi się dokonać. Zrobiłem to cholerstwo. Chociaż odbyłam tę podróż, mam trudności z przyjęciem pochwał i uznania ze strony moich rówieśników i zwolenników. Nawet próbuję napisać ten fragment. Kocham uczyć. Zależy mi na tych dzieciach. Pojawiam się. Udoskonalam swoje rzemiosło. Tym właśnie się zajmuję. Zakończenie studiów było pełne kwiatów. Spośród kwiatów, które wywołały u mnie łzy, znalazły się te, które podarowali mi moi uczniowie. Widzieć podziękowania rozrzucone na moim biurku niczym płatki kwiatów. Trzymać te płatki w dłoni. Obserwować, jak uczniowie wręczają kwiaty swoim bliskim i sympatykom. Słyszeć, jak uczniowie mówią takie rzeczy, jak „Jestem bardzo dumny z mojej mamy”. To przypomnienie, dlaczego robię to, co robię.****Czuję się winna, że w takim momencie chcę pisać o kwiatach. Wątpię jednak, czy potrafię napisać coś, co mogłoby położyć kres niesprawiedliwości. Nie sądzę, żeby moje pisanie było w stanie przynieść zmianę warunków materialnych cierpiącym w naszym świecie. Myślę, że mam kwiaty, które mogę ofiarować zmarłym, ale co pożyteczne są z kwiatów, skoro nie mogłem dać im chleba? Często zadaję sobie pytanie: jak mogę pisać w takiej chwili? Czy cokolwiek napiszę, może istnieć poza złem naszego imperium? Nie sądzę, że tak. Zastanawiam się nad dwoma kawałkami. Najpierw fragment napisany przez Kaveha Akbara, w którym gani rząd USA, robi sobie wyrzuty, pyta, co zrobimy w obecnym momencie politycznym i wybacza sobie, że nie jest Bogiem. Utwór powstał w odpowiedzi na porwanie Rümeysy Öztürka przez ICE. Öztürk napisała o swoich doświadczeniach z zatrzymania ICE w lipcu. Rozmawiając ze znajomym przebywającym w ośrodku detencyjnym, Öztürk zapytał, czy to Bóg nie słyszy osób przetrzymywanych przez ICE, czy też są to ludzie, którzy nic nie wiedzą o przetrzymywaniu przez ICE, albo po prostu wolą to ignorować. Za dużo myślę o sobie. Moje polityczne działania nie są moim pisarstwem. Nie żebym miała oddzielać te dwie rzeczy, ale może przywiązuję za dużo uwagi do swojego pisania. Przyznaję, że moje pisanie nie uwolni, nie wyzwoli ani nie uratuje nikogo, ale być może działania poza nim mogą. Piszę tę sekcję w grudniu 2025 r. Jest tak wiele do zrobienia, aby chronić najbardziej bezbronnych ludzi w naszych społecznościach i tych najbardziej bezbronnych poza fałszywymi granicami, w których żyjemy. Ta część była najtrudniejsza do napisania. Jednak przez cały 2025 rok czułem się bezsilny, jak pisze Akbar: „Chcę ci powiedzieć, że bezsilność to alibi. Beznadzieja też. Chcę zapytać, co konkretnie zamierzasz zrobić?” Mimo że czułem się beznadziejnie, tyle samo razy czułem nadzieję. Öztürk pisze, że przeżyła dzięki życzliwości, trosce i współczuciu osób przetrzymywanych obok niej. Osoby przebywające w ośrodkach detencyjnych robią, co mogą, aby przetrwać. Co to oznacza dla tych z nas, którzy są na zewnątrz? W Twojej okolicy istnieją organizacje, które wykonują kluczową pracę, aby zaopiekować się osobami najbardziej bezbronnymi, a także tymi najbardziej zagrożonymi zbrodniami popełnianymi przez nasz rząd. Znajdź te organizacje. Wysyłaj pieniądze na swój sposób. Zgłoś się jako wolontariusz. Jesteśmy odpowiedzialni za dostarczanie chleba i kwiatów tym, którzy ich najbardziej potrzebują, i musimy robić, co w naszej mocy, póki jeszcze możemy.*** Po zakończeniu mojego ostatniego oficjalnego dnia zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem dla siebie. Poszedłem do lokalnej kwiaciarni i kupiłem sobie bukiet kwiatów. Kiedy wszedłem do kwiaciarni, zapytałem kwiaciarnię, czy może mi pomóc, ponieważ nie zauważyłem gotowych bukietów obok mnie. Kwiaciarnia powiedziała oczywiście i pokazując mi wystawę gotowych bukietów, zapytała, z jakiej okazji. Powiedziałem jej, że kwiaty są dla mnie. Konkretnie chodzi o ukończenie pierwszego roku nauczania. Kwiaciarnia powiedziała mi, że uważa to za niesamowite i zapytała, czego uczę. Szybko ją podsumowałam, mówiąc, że studia społeczne są w gimnazjum. Kiedy teraz mówię ludziom, że uczę gimnazjalistów, zazwyczaj pytają, jak sobie z nimi radzę. Zwykle odpowiadam jakąś odmianą „nie są złe” lub „rozśmieszają mnie”, ale ta kwiaciarnia zareagowała inaczej. Powiedziała: „Och, wow, studia społeczne w takim czasie? Walcz dalej w dobrej walce”. Niezręcznie powiedziałem jej coś w rodzaju „o rany, dzięki. Robię, co mogę”. Wziąłem bukiet kwiatów, podziękowałem obsłudze i poszedłem dalej. „Walczcie dalej w dobrej walce”. Nie sądzę, że moja praktyka i pedagogika są z natury radykalne. Kiedy omawiam ludobójstwo w Gazie lub działalność ICE w Chicago, jest to bardziej kwestia uczciwości niż bycia postrzeganym jako radykalny. Piszę to, ponieważ mniej przejmuję się moją radykalnością jako nauczyciela, a bardziej tym, jak pokazuję się innym. Nie sądzę, żeby to była „dobra walka”, a przynajmniej nie do końca. Dobra walka polega zarówno na tym, co robimy w klasie, jak i poza nią. Nie uważam, że nauczanie w klasie powinno ograniczać moje działania poza klasą. Dobra walka jest trudna. Nauczanie to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie zrobiłem, ale nie jest to jedyna trudna rzecz, jaką zrobiłem. Innymi słowy, będę się pojawiać, kwiaciarni, ale to dopiero początek pracy, tak samo jak cały kwiat nie jest tą częścią, która kwitnie. Zawsze będą walki, a w niektóre lata będzie więcej walk (i strat) niż w innych, ale tylko na tę minutę obejmę te kwiaty. Są chwile, kiedy musimy używać rąk do walki, a są chwile, kiedy musimy używać rąk do trzymania. W przyszłości kupię sobie kwiaty. Oświetlą kącik mojego mieszkania. Będę oddychać trochę czystszym powietrzem. Zrobię sobie zdjęcie, jak trzymam te kwiaty i porównam je z sytuacją, gdy byłem trochę młodszy. Kiedy te kwiaty zaczną więdnąć, będę wiedział, że praca zacznie się od nowa.
已Opublikowany: 2026-01-17 20:28:00
źródło: medium.com








