Książę koronny Iranu nalega, aby Trump uderzył teraz, aby zapobiec dalszemu rozlewowi krwi

Wygnany z Iranu książę koronny Reza Pahlavi ostrzegł w piątek, że jeśli nie zostaną natychmiast podjęte działania zewnętrzne przeciwko bezwzględnym siłom zbrojnym reżimu, dojdzie do większego rozlewu krwi przeciwko antyrządowym demonstrantom – do czego nalegał, aby prezydent Trump podjął natychmiastowe działania. 65-letni dysydent wielokrotnie powtarzał, że wierzy, że Trump, który groził uderzeniem w Iran, jeśli przemoc będzie kontynuowana, jest „człowiekiem dotrzymującym słowa”. „Prezydent Trump powiedział, że jeśli reżim mocno uderzy w naród irański, poniesie on poważne konsekwencje” – powiedział Pahlavi w piątek podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie. „Naród irański uważał go za człowieka dotrzymującego słowa”. Reza Pahlavi przemawia na podium z irańską flagą oraz emblematem lwa i słońca za nim. AP Powiedział, że obranie za cel Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) „zapobiegnie większej liczbie ofiar śmiertelnych i osłabi reżim do tego stopnia, że opór będzie daremny”. „Szanse nie są sprawiedliwe dla narodu, który próbuje pokonać reżim w drodze pokojowych protestów na ulicach” – stwierdził. „Dlatego jedynym sposobem na wyrównanie szans jest zapewnienie im większych szans poprzez osłabienie aparatu ucisku reżimu”. Trump wielokrotnie ostrzegał Iran, że jeśli jego siły bezpieczeństwa brutalnie potraktują protestujących, rozkaże atak na przywódców tego kraju na Bliskim Wschodzie. Jak dotąd jednak wstrzymywał się, gdy liczba ofiar śmiertelnych wśród protestujących sięgnęła tysięcy. Iran na razie powrócił do pełnego napięcia spokoju po fali protestów, która doprowadziła do brutalnego stłumienia przez siły bezpieczeństwa ajatollaha Ahmada Khatamiego, starszego, twardogłowego duchownego, wzywającego do egzekucji zatrzymanych demonstrantów w piątek. Khatami oskarżył także protestujących przeciwko reżimowi o bycie „kademi” izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i „żołnierzy Trumpa”. Od kilku dni w Teheranie nie było protestów, a miejscowi twierdzą, że boją się wyjść na zewnątrz z powodu uzbrojonych sił bezpieczeństwa na ulicach – choć nadal trwa przerwa w dostępie do Internetu. Ogniste protesty rozpoczęły się początkowo 28 grudnia w związku z załamaniem się gospodarki kraju, która uniemożliwia Irańczykom zaspokojenie podstawowych potrzeb. Od chwili rozpoczęcia protestów w Iranie doszło do ostrej przemocy ze strony państwa. UGC/AFP za pośrednictwem Getty Images Nie jest jasne, czy Trump rzeczywiście dotrzyma swojej obietnicy – najwyżsi urzędnicy z innych krajów Bliskiego Wschodu wyrazili przed Białym Domem obawy dotyczące interwencji wojskowej. Jednak Pahlavi, którego ojciec został odsunięty od władzy w Iranie w 1979 r., nadal wierzy, że Trump poprze protestujących. „Wierzę, że prezydent dotrzymuje słowa” – powiedział, choć podkreślił – „bez względu na to, czy zostaną podjęte działania, czy nie, my, Irańczycy, nie mamy wyboru, aby kontynuować walkę”. Pahlavi powiedział, że oprócz wybrania struktury dowodzenia irańskiej armii, inne kraje powinny zablokować aktywa władców duchownych, wyrzucić dyplomatów rządowych ze stolic świata i zainstalować satelitarne systemy internetowe Starlink, aby zaradzić przerwom w komunikacji w Iranie. „Naród irański podejmuje zdecydowane działania w terenie” – dodał Pahlavi. „Nadszedł czas, aby społeczność międzynarodowa w pełni do nich dołączyła”. Powiedział jednak, że zagraniczne wojska nie muszą wkraczać do kraju, aby pomóc w walce. Osoby protestujące przeciwko reżimowi irańskiemu trzymają transparenty z wizerunkiem Rezy Pahlaviego i irańską flagą. AFP za pośrednictwem Getty Images „Naród irański już stoi na ziemi” – powiedział Pahlavi. „To oni maszerują, poświęcają się i walczą o swoją wolność każdego dnia”. Pahlavi przedstawiał siebie jako przywódcę rządu tymczasowego w przypadku obalenia reżimu i przysięgał poprowadzić naród w kierunku demokracji i pokoju. Nie jest jednak jasne, jakie poparcie cieszy się wśród obywateli w kraju i nawet Trump kwestionuje jego zdolność do przewodzenia. „Wygląda na bardzo miłego, ale nie wiem, jak poradziłby sobie we własnym kraju” – powiedział Trump w środę. „I tak naprawdę nie doszliśmy jeszcze do tego punktu. Nie wiem, czy jego kraj zaakceptowałby jego przywództwo, a jeśli tak, to by mi to nie przeszkadzało”. Z drutami pocztowymi
已Opublikowany: 2026-01-16 22:15:00
źródło: nypost.com








