Dyplomacja klimatyczna utknęła w martwym punkcie, a ekonomia pędzi do przodu

Pomimo impasu politycznego w poszczególnych krajach i na światowych szczytach zmiany klimatyczne i degradacja ekologiczna nadają niezaprzeczalny impuls gospodarczy. W miarę zwiększania się skali odnawialnych źródeł energii paliwa kopalne staną się jeszcze mniej konkurencyjne; a w miarę degradacji ekosystemów rynki będą wyceniać ryzyko i nagradzać tych, którzy się dostosują. WARWICK, NOWY JORK – Ostatnia Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu zakończyła się impasem politycznym. COP30 w Belém nie przyniosła porozumienia w sprawie stopniowego wycofywania paliw kopalnych, żadnego wiążącego planu powstrzymania wylesiania ani znaczącego zwiększenia wsparcia dla krajów i tak już tonących – czasami dosłownie – w stratach klimatycznych i ekologicznych. Symbolika szczytu odbywającego się w największym lesie deszczowym świata była brutalna. Kamran/Middle East Images za pośrednictwem Getty Images Tomas Cuesta/Getty Images Leon Neal/Getty Images Ale prawdziwą historią nie był paraliż polityczny na parkiecie negocjacyjnym. Był to wyraźny sygnał, że ekonomika zmian klimatycznych już poszła do przodu. Aby dostrzec naprawdę istotne zmiany, możemy przyjrzeć się bilansom przedsiębiorstw, ratingom kredytowym państw, łańcuchom dostaw i wycenie ryzyka. Pokazują one, że przejście na neutralność węglową następuje pomimo dysfunkcjonalnej polityki otaczającej tę kwestię. Jeśli chodzi o radzenie sobie z głównymi globalnymi zagrożeniami, polityka często zawodzi, dopóki nie sprawdzi się matematyka ekonomiczna. W przypadku zmiany klimatu i utraty przyrody rynki, ubezpieczyciele, pożyczkodawcy i agencje ratingowe wymuszają obecnie zmiany, które rządy odkładały na później. Ratingi kredytowe państw są poddawane przeglądowi w celu uwzględnienia ekspozycji na ryzyko klimatyczne i przyrodnicze. Rynki ubezpieczeniowe załamują się w regionach wysokiego ryzyka, pozostawiając gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa i całe gminy bez ubezpieczenia. Koszty pożyczek rosną w przypadku krajów borykających się z suszą, powodziami i wylesianiem, co zawęża ich przestrzeń fiskalną i przyspiesza odpływ kapitału. Mechanizmy te robią to, czego nie zrobią politycy: sprawiają, że bierność jest droższa niż działanie. W przypadku głównych gospodarek transformacja energetyczna nie jest już kwestią teoretyczną. W 2024 r. Niemcy wygenerowały około 63% energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Indie osiągnęły poziom około 46%. W Stanach Zjednoczonych ponad 90% nowej mocy dodanej w 2024 r. pochodziło ze źródeł odnawialnych – głównie energii słonecznej. W Brazylii, gospodarzu tegorocznej COP, 88% energii elektrycznej pochodzi ze źródeł odnawialnych. W skali globalnej lądowa energia wiatrowa i słoneczna są obecnie o 40–50% tańsze niż najtańsze opcje wykorzystujące paliwa kopalne. Tymczasem światowy rynek motoryzacyjny szybko się rozwija. Ponad połowa nowych pojazdów sprzedawanych w Chinach to modele typu plug-in. W Norwegii prawie 90% nowych samochodów sprzedanych w 2024 r. było w pełni elektrycznych. Paliwa kopalne nadal dominują w istniejącym systemie, jednak zdecydowanie są nieobecne w budowanej przyszłości. Ekonomika czystej energii już zwyciężyła, a przewaga tych branż rośnie. Skumulowany efekt jest niewątpliwy. Przewaga kosztowa systemów niskoemisyjnych ma obecnie charakter strukturalny, a nie cykliczny. Nawet ponowne pojawienie się kwestii handlowych podczas COP30 – gdy gospodarki wschodzące, w tym Chiny, sprzeciwiały się jednostronnym środkom handlowym związanym z klimatem – ostatecznie prowadzi do tego samego wniosku. Zasady, które są przepisywane na rynkach, w łańcuchach dostaw i standardach, nieuchronnie trafiają do programu dyplomacji opartej na konsensusie. Co więcej, transformacja gospodarcza nie dotyczy tylko energii. Globalna biogospodarka – sektory gospodarki wykorzystujące odnawialne zasoby biologiczne do produkcji materiałów, energii, chemikaliów i rolnictwa – jest obecnie wyceniana na około 4 biliony dolarów i według prognoz wzrośnie do około 30 bilionów dolarów do 2050 r., co stanowi około 30% obecnego światowego PKB. Przyroda staje się formą strategicznej infrastruktury oferującej krajom drogę do dekarbonizacji, konkurencyjności i odporności. Przyszłość leży w odnawialnych zasobach biologicznych, a nie w niezrównoważonym wyczerpywaniu się. W tym kontekście nacisk COP30 na włączenie ludności tubylczej i społeczności lokalnych miał znaczenie nie ze względu na jego symbolikę, ale dlatego, że rynki uznają obecnie, że tradycyjne zarządzanie stanowi podstawę coraz bardziej delikatnych ekosystemów – lasów, działów wodnych, gleb – od których zależą nasze gospodarki. Podczas gdy rynki energii zmieniają krzywe kosztów, sektory zależne od przyrody podejmują kroki, aby ograniczyć narażenie gospodarcze na zagrożenia, takie jak zakłócenia w opadach deszczu, utrata gleby, załamanie się łowisk i erozja wybrzeży. Reakcje te przekształcają rynki z taką siłą, jak tylko mogą szoki cenowe energii. Straty wynikające z klęsk żywiołowych powiększają się tak szybko, że ubezpieczyciele wycofują się z całych regionów i linii produktów. Stres cieplny zmniejsza produktywność od Azji Południowej po Zatokę Meksykańską. Od Brazylii po Indonezję wylesianie destabilizuje rozkład opadów. Rolnictwo, rybołówstwo, turystyka i żegluga pochłaniają rosnące straty spowodowane klimatem i przyrodą, powodując gwałtowny wzrost cen żywności i niestabilność gospodarczą. Niezależnie od impasu politycznego, zmiany klimatyczne i degradacja ekologiczna tworzą niezaprzeczalną dynamikę gospodarczą. W miarę zwiększania się skali odnawialnych źródeł energii paliwa kopalne staną się jeszcze mniej konkurencyjne. W miarę degradacji ekosystemów będą rosły obciążenia fiskalne. Banki centralne, państwowi pożyczkodawcy, agencje ratingowe i prywatni inwestorzy zaczęli już wyceniać ceny spowodowane suszą, nieurodzajami, zalaną infrastrukturą, erozją linii brzegowych, załamaniem się łowisk i innymi zagrożeniami. W wielu krajach zmiany klimatyczne podnoszą koszty pożyczek, zwiększają zadłużenie i zmniejszają oczekiwany wzrost. W pewnym momencie presja finansowa stanie się tak dotkliwa, że to, co kiedyś było wyborem politycznym, stanie się nieuniknioną ekonomią. Rozpoczęcie przez Brazylię konkursu Bioeconomy Challenge – trzyletniego przedsięwzięcia wielu partnerów, którego celem jest „przełożenie zasad wysokiego szczebla G20 dotyczących biogospodarki na rzeczywiste wyniki” – wzmacnia tę zmianę. Sygnalizuje, że transformacja w coraz większym stopniu kształtowana jest poprzez strategię gospodarczą, a nie wielostronny konsensus. Ten wzór nie jest nowy. Superpotęgi zimnej wojny nie wycofały się z wyścigu zbrojeń nuklearnych, ponieważ było to moralnie słuszne; zrobili to, ponieważ koszty były nie do utrzymania, a ryzyko zbyt wysokie. Apartheid nie zakończył się wyłącznie w wyniku debaty politycznej; został obalony przez interesy biznesowe, które zdecydowały, że systemu nie da się już utrzymać. Kiedy zmienia się ekonomia, w końcu podąża za nią polityka. Oczywiście porażka polityczna COP30 boli. Ale podkreśla to również głębszą prawdę: zagrożenia klimatyczne i przyrodnicze materializują się obecnie szybciej, niż systemy polityczne, które mają nimi zarządzać, są w stanie zareagować. Dzisiejsi przywódcy mogą opóźniać zobowiązania dotyczące paliw kopalnych i lasów, ale nie mogą negocjować z suszami, zniszczonymi uprawami, zalanymi miastami ani z inwestorami i bankami centralnymi, które w coraz większym stopniu potrafią liczyć ryzyko. Nawet elektoraty wyprzedzają obecną politykę. Obywatele żądają działań nie ze względu na ideologię, ale dlatego, że ryzyko gospodarcze – od ekstremalnych upałów po gwałtownie rosnące koszty ubezpieczenia – w coraz większym stopniu wpływa na ich życie. Koszt ignorowania tych sił będzie znacznie wyższy niż koszt działania teraz. Dla rządów, inwestorów i instytucji wielostronnych stojące przed nimi zadanie jest jasne: dostosować się do realiów gospodarczych lub dać się im wyprzedzić.
已Opublikowany: 2026-01-16 13:34:00
źródło: www.project-syndicate.org








