Dodgers ponownie idą głęboko, podpisując umowę z Kylem Tuckerem, podczas gdy większość świata baseballu uważa to za faul
Korzystając ze schematu znanego z ich biura, Dodgers zaczekali, aż rynek dla walącego zapolowego Kyle’a Tuckera skurczy się, po czym złożyli mu ogromną, krótką ofertę, ale hojną w dolarach. W rezultacie obrońca dwukrotnego mistrza World Series załatał jedyną lukę w swoim składzie inną supergwiazdą – uważaną przez wielu analityków za nagrodę w tej klasie wolnej agencji. Kontrakt, który Tucker zgodził się na czwartkowy wieczór, opiewa na 240 milionów dolarów na okres czterech lat, z premią za podpisanie kontraktu w wysokości 64 milionów dolarów i odroczeniem 30 milionów dolarów. Będzie mógł także zrezygnować z umowy po sezonach 2027 i 2028. To poważna umowa, która wywołała natychmiastową konsternację w całym baseballu. Dodgers są klasą samą w sobie, jeśli chodzi o wydatki na płace. Lub, jak ujął to analityk ESPN Jeff Passan: „Fani uważają, że ten mecz jest niesprawiedliwy”. Do czego felietonista „Los Angeles Times” Bill Plaschke napisał: „No i co z tego? Kogo to obchodzi? Jeśli trzy kolejne tytuły psują grę, niech tak będzie. Dodgers odpowiadają wyłącznie wobec swoich fanów i z nawiązką wypełnili swój obywatelski obowiązek i to się liczy”. Kyle Tucker krąży po bazach po zdobyciu bramki dla Cubs podczas czwartego meczu National League Division Series przeciwko Milwaukee Brewers. (Nam Y. Huh / Associated Press) Prognozy na początku sezonu pozasezonowego oferują Tuckerowi kwotę około 400 milionów dolarów w ciągu 10 lat, ale jedyną drużyną, która podobno podpisała tak długą umowę, był Toronto Blue Jays. New York Mets złożył ofertę zbliżoną do tej złożonej przez Dodgersów, ale Tucker zdecydował się na Los Angeles. Dodgers zastosowali podobną strategię, chwytając w ostatnich latach pierwszego bazowego Freddiego Freemana i rozpoczynającego miotacza Blake’a Snella, a bliżej Edwina Díaza w zeszłym miesiącu, cierpliwie pozwalając, aby szum medialny się rozwiał i przeczekał rynek, po czym rzucił się z krótkoterminowymi ofertami za astronomiczne roczne pensje. Średnia roczna wartość kontraktu Tuckera, obliczona przez Major League Baseball, wyniesie rekordową kwotę 57,1 miliona dolarów, przekraczając poprzednie rekordy ustanowione przez Juana Soto z Mets (51 milionów dolarów) i Shohei Ohtaniego z Dodgers (46,06 miliona dolarów) przez ostatnie dwa sezony poza sezonem. Ohtani jest teraz członkiem drużyny Tuckera, podobnie jak dobrze opłacane gwiazdy: Mookie Betts, Yoshinobu Yamamoto, Will Smith, Tyler Glasnow, Roki Sasaki, Freeman i Snell. I tak dalej. Szacunkowa konkurencyjna pensja podatkowa drużyny Dodgers wynosząca 402,5 miliona dolarów to więcej niż łączne wydatki drużyny A’s, Tampa Bay Rays, Cleveland Guardians i Miami Marlins. Komu Dodgers muszą dziękować za tak hojność? Zacznij od Ohtaniego. Kiedy dwa lata temu dwustronna gwiazda podpisała rekordową 10-letnią umowę wartą 700 milionów dolarów, zgodził się zabrać do domu marne 2 miliony dolarów rocznie i odroczyć pozostałe 68 milionów dolarów. To obejmuje pensję Tuckera i jeszcze trochę. Nie zapomnij o wartej 8,35 miliarda dolarów, 25-letniej umowie telewizyjnej z Time Warner Cable (obecnie Spectrum) z 2013 roku, w wyniku której powstał kanał Dodgers SportsNet LA. Ugoda upadłościowa rok wcześniej pozwoliła Dodgersom ograniczyć przychody z telewizji dzielone z MLB do około 84 milionów dolarów rocznie, mimo że eksperci przewidywali rzeczywistą wartość na ponad 200 milionów dolarów. Tymczasem przychody wielu zespołów drastycznie spadły. Ugoda zatwierdziła także sprzedaż drużyny Dodgers przez Franka McCourta na rzecz Guggenheim Baseball Management, grupy, na której czele stoi Magic Johnson i której dyrektorem jest Mark Walters, która zazieleniła hojne wydatki na płace. Dodgers świętują po zwycięstwie w siódmym meczu World Series nad Blue Jays w Toronto jesienią ubiegłego roku. (Robert Gauthier / Los Angeles Times) I pamiętaj, aby podziękować kibicom, którzy wypełniają stadion Dodger Stadium podczas każdego z 81 meczów u siebie, wydając na parkingi, zniżki i gadżety, a także na coraz droższe bilety. W zeszłym roku frekwencja wyniosła 4 012 470, co stanowi rekord Dodgersów, najwyższy w lidze MLB i o prawie 600 000 więcej niż kolejna pod względem frekwencji drużyna San Diego Padres. Dodgers mieli średnio 49 537 fanów na mecz u siebie. Reakcja środowiska baseballowego na kontrakt Tuckera była równie ostra, jak przewidywalna. Wołania o ograniczenie wynagrodzeń, gdy pod koniec sezonu rozpoczynają się negocjacje w sprawie nowego układu zbiorowego pracy, zalały media społecznościowe. Niektórzy nawet zalecali, aby właściciele blokowali graczy, jeśli nie zgodzą się na wyrównanie szans. Wszystko, aby ograniczyć wydatki franczyzy korzystającej z modelu przychodów, który umożliwia jej niekontrolowane wydawanie pieniędzy na pensje i nie łamanie żadnych zasad. „Dodgers teoretycznie nie robią nic złego” – powiedział w piątek analityk ESPN, Chris „Mad Dog” Russo, w „The Dan Patrick Show”. „Ale zasady muszą się zmienić. To zaczyna być żart. ” Następnie Russo zaczął wymieniać powody, dla których gracze skłaniają się ku Chavez Ravine: „Graj w zwycięskiej drużynie Los Angeles. Świetna organizacja. Dobra pogoda. Mam szansę brać udział w World Series co roku”. Zgodnie z przepisami baseballu Dodgersowie są karani finansowo za radosne wydatki. Konkurencyjne podatki bilansowe – znane również jako podatki od luksusu – są nakładane, gdy płace osiągną określone progi. Dodgers wspięli się na najwyższy poziom i muszą zapłacić 110% z każdego dolara wydanego powyżej 304 milionów dolarów, co oznacza, że ich zaangażowanie w Tuckera będzie ich kosztować 500 milionów dolarów – 240 milionów dolarów dla gracza i około 264 miliony dolarów dla ligi MLB z podatków. W każdym razie to dużo, jak na zawodnika, który odbił ho-hum 0,266 z 22 home runami, 73 wbiciami i 25 skradzionymi bazami pełen kontuzji rok 2025, jego jedyny sezon w Chicago Cubs. Tucker trzykrotnie występował w All-Star przez siedem sezonów w Houston Astros. Co liga MLB robi z dochodami z podatków od luksusu? Połowa jest przekazywana drużynom z małego rynku, rzekomo w celu zwiększenia ich wydatków na pensje. Tony Clark, dyrektor wykonawczy związku zawodników, przyznaje, że system może wymagać majsterkowania, ale stanowczo sprzeciwia się wprowadzeniu górnego limitu wynagrodzeń. „Właśnie zakończyliśmy jeden z najwspanialszych sezonów w historii MLB, ciesząc się bezprecedensowym zainteresowaniem fanów i przychodami” – powiedział Billowi Shaikinowi z The Times. „Chociaż rynek wolnych agentów jeszcze się nie skończył, satysfakcjonujące jest obserwowanie, jak gracze na wszystkich poziomach są nagradzani za swoje niesamowite osiągnięcia przez kluby, które starają się wygrywać bez wymówek”. Komisarz Rob Manfred, który za rok będzie siedział przy stole negocjacyjnym obok Clarka, gdy zostanie opracowany nowy CBA, stara się nie zrzucać winy na Dodgersów, przyznając jednocześnie, że inne zespoły i ich kibice są sfrustrowani. „Dodgers to naprawdę dobrze zarządzana, odnosząca sukcesy organizacja” – powiedział Manfred podczas szału wydatków rok temu. „Wszystko, co robią i robili, jest zgodne z naszymi zasadami. Starają się zapewnić swoim fanom jak najlepszy produkt. To wszystko jest pozytywne. „Zdaję sobie jednak sprawę – i mój e-mail z pewnością to odzwierciedla – że na innych rynkach są fani zaniepokojeni zdolnością swojego zespołu do konkurowania. Zawsze musimy się martwić, gdy nasi fani się czymś martwią. Ale zwalanie tego na Dodgersów? Nie jestem w tym obozie.” A jeśli negocjacje CBA utkną w impasie, a gracze rzeczywiście zostaną wykluczeni z gry i nie otrzymają wynagrodzenia do czasu powrotu, kontrakt Tuckera również stanowi zabezpieczenie na tę okoliczność – teraz wypłacane jest 54 miliony dolarów jego premii za podpisanie kontraktu.
已Opublikowany: 2026-01-16 21:58:00
źródło: www.latimes.com








